Serie A. Żebracy z Fiorentiny niespodziewanymi liderami. Błaszczykowski porównywany do legendy

Niecały miesiąc minął od transferu Jakuba Błaszczykowskiego do Fiorentiny. Polak jest wraz ze swoim nowym klubem liderem Serie A po sześciu kolejkach, choć nikt się tego nie spodziewał. Najmniej sami kibice Fiorentiny, którzy latem określili swój klub mianem "żebraków".

Jeszcze dwa tygodnie temu ultrasi Violi urządzili protest podczas meczu z Genoą. Narzekali na brak wzmocnień. Ich wymagań nie zaspokoili wspomniany Błaszczykowski, Mario Suarez, Nikola Kalinić czy sprowadzony przed rokiem Milan Badelj. W ciągu ostatnich pięciu lat Fiorentina wydała na wzmocnienia 152,5 mln euro. Sprzedawała piłkarzy za 8 mln więcej.

Kibice chcą też, by drużyna bardziej się otworzyła. "Chcemy, by co najmniej trzy treningi w trakcie miesiąca były otwarte dla publiczności i by zawodnicy byli obecni na imprezach organizowanych przez kluby kibica. Czujemy, że coś się zepsuło w Fiorentinie. Chcemy, by było jasne, że ten klub ma historię, że powstał w 1926 roku, a nie w 2002" - napisali ultrasi w oświadczeniu.

Bankructwo i awans przy zielonym stoliku

Trzynaście lat temu Fiorentina grała pod nazwą Florentia Viola. Właśnie zremisowała 1-1 z Castelnuovo w Serie C2 (czwarta liga). Klub relegowano po tym, jak odkryto przekręty właściciela Vittorio Cecchiego Goriero. Długi wynosiły 50 mln euro. To wtedy Fiorentinę przejął Diego Della Valle, który do dzisiaj jest właścicielem klubu. Fioletowi dokonali niebywałej rzeczy. W dwa lata awansowali z czwartej do pierwszej ligi. Jak to możliwe? Fiorentina wygrała czwartą ligę, lecz awansowała od razu do drugiej. Włoska federacja piłkarska miała problem w Serie B. Musiała rozstrzygnąć, kto powinien w niej zostać - Catania czy Siena. Oba kluby spierały się o grę nieuprawnionego zawodnika w ostatniej, decydującej o utrzymaniu kolejce. Trybunały wydawały różne wyroki - raz walkower na korzyść jednej strony, innym razem wynik utrzymano, potem znowu przyznano walkower.

Władze zdecydowały się na ciekawe rozwiązanie. Powiększyły ligę z 20 do 24 drużyn. Pozostawiły w niej zarówno Catanię, jak i Sienę, zaprosiły dwie inne ekipy oraz... Fiorentinę. Za "zasługi sportowe". Inne kluby protestowały, przez co start ligi opóźniono. Na szczęście dla Fiorentiny od sezonu 2004/05 Serie A miała liczyć 20, a nie 18 drużyn. Bezpośrednio do najwyższej ligi weszło aż pięć zespołów z Serie B. Fiorentina była szósta i zagrała w barażu z 15. w Serie A Perugią. I wygrała 2-1 w dwumeczu, dzięki czemu wróciła do najwyższej ligi.

Nieudany atak na Ligę Mistrzów

Od tych wydarzeń minęło trochę czasu. Fiorentina grała w Lidze Mistrzów, przewinęło się przez nią wiele ciekawych nazwisk - Riccardo Montolivo, Luca Toni, Alberto Gilardino, Adrian Mutu, Pablo Osvaldo, Stevan Jovetić, Juan Cuadrado, Mario Gomez czy Artur Boruc i Rafał Wolski, a trenerem był Cesare Prandelli. Ostatnie lata to trzy czwarte miejsca z rzędu. Fiorentina pod wodzą Vincenzo Montelli często zachwycała swoją ofensywną grą, lecz nie była w stanie wykonać kroku do przodu, powalczyć o Ligę Mistrzów.

Montella przed tym sezonem pokłócił się z władzami klubu. Oczekiwał większego wsparcia na rynku transferowym. A jak nie to, to przynajmniej chciał, by usuniętego z jego kontraktu klauzulę odejścia w wysokości 5 mln euro. Gdyby nie ona, już wcześniej mógłby trafić do Milanu. Montella kłócił się z władzami publicznie, aż te go zwolniły. Ciężko nie odnieść wrażenia, że właśnie na takie rozwiązanie sprawy liczył Montella, jeden z najbardziej utalentowanych włoskich trenerów.

Nowy trener w piekle

"Witaj w piekle" - graffiti niedaleko stadionu z takim napisem przywitało Paulo Sousę. Kibice nie polubili nowego szkoleniowca, chociażby ze względu na dwa lata spędzone w nielubianym Juventusie podczas kariery piłkarskiej. W dodatku nikt nie wiedział, czego się po nim spodziewać. Ostatnio zdobywał mistrzostwa z Maccabi Tel-Aviv oraz z FC Basel, ale obie drużyny są wręcz hegemonami w swoich ligach. Te wyczyny nie są uznawane za wielkie osiągnięcie; ot, wyniki, jakie powinien osiągnąć każdy solidny trener.

Sousa trafił w sam środek transferowego zamieszania. Zimą Fiorentina wypożyczyła Mohameda Salaha z Chelsea. We Florencji wszyscy byli przekonani, że przedłużyli jego wypożyczenie o kolejny sezon. Ale Egipcjanin się na to nie zgodził i przeszedł do Romy. Fiorentina pozwała Egipcjanina, bo ten miał zdecydować się na przerwanie wypożyczenia zbyt późno, przez co złamał warunki kontraktu. Ostateczny wyrok w tej sprawie wyda FIFA. - Jeśli Salah zostanie zawieszony, przez cały dzień będę robił kebaby we Florencji - powiedział prawnik Salaha Ramy Abbas.

Żebracy

Viola w dodatku straciła Stefana Savicia (jeden z najlepszych obrońców Serie A w poprzednim sezonie, przeszedł do Atletico), do Besiktasu wypożyczono wiecznie kontuzjowanego Mario Gomeza, do Juventusu za darmo przeszedł podstawowy bramkarz Neto. Nie wyglądało to najlepiej, transfery Suareza, Kalinicia czy Błaszczykowskiego nie rozpalały entuzjazmu. "To było mercato [okno transferowe] żebraków" - transparent z takim napisem na bramie stadionu wywiesili kibice Fiorentiny. Właściciele woleli w tym czasie chwalić się tym, że na wynagrodzenia przeznaczają o jedną trzecią mniej pieniędzy.

Atmosferę pogorszyła jeszcze porażka w drugiej kolejce z Torino, konsekwencja trzech bramek straconych w dziewięć minut. Sousa trochę szukał odpowiedniego ustawienia, sporo rotował. W trzech pierwszych meczach dał szansę aż 20 zawodnikom z 28, jakich ma do dyspozycji. Zmienia też ustawienie; raz gra z trójką obrońców, innym razem czwórką. Błaszczykowski debiutował w ostatnich minutach starcia z Genoą na lewym skrzydle, a nie prawym, gdzie gra zazwyczaj. Występujący do tej pory jako cofnięty rozgrywający Borja Valero zdążył wystąpić za plecami napastników.

Alchemik zamienia zwykłe metale w złoto

Ale porażka z Torino to jedyna wpadka w lidze. Poza tym Fiorentina pokonała Milan (2-0), Genoę (1-0), Carpi (1-0), Bolognę (2-0, gol Błaszczykowskiego), a w niedzielę rozbiła lidera na jego stadionie (4-1 z Interem). Florentczycy już po 23 minutach prowadzili 3-0, bezlitośnie obnażając wszystkie braki niepokonanego wcześniej Interu. Hat-tricka strzelił Nikola Kalinić; w lidze ma już cztery gole zdobyte po ośmiu strzałach. Z Dnipra Dniepropietrowsk przyszedł za 5,5 mln euro.

"Sousa jest niczym Alchemik Paulo Coelho. Zamienił zwykłe metale - Alonso [Bolton i Sunderland], Badelja [HSV] i Kalinicia [Blackburn i Dnipro] - w złoto" - napisano w "La Gazzecie dello Sport". Fiorentina została liderem po raz pierwszy od 14 lutego 1999 roku. Jednak wtedy kontuzji doznał Gabriel Batistuta, a Edmundo zamiast pomóc zespołowi w tym trudnym okresie, pojechał na karnawał do Rio de Janeiro. I nie mógł zostać za to ukarany przez klub, bo wynegocjował sobie taką klauzulę w umowie. Viola po słabym lutym (trzy punkty w czterech meczach) zajęła dopiero trzecie miejsce i straciła szanse na mistrzostwo.

Kuba porównywany do legendy

Ważną rolę w Fiorentinie pełni Jakub Błaszczykowski. Zachwycał jedynie w meczu z Bolonią, po którym dostał bardzo dobre oceny. Ale w pozostałych spotkaniach - włącznie ze starciem z Interem - skupiał się raczej na grze w defensywie. Nie zapędza się do szaleńczych ataków. "Kryje i popycha, cały czas naciska" - napisała o nim "La Gazzetta dello Sport". Nadała mu nawet nowe imię: Kuba Soldatowski (od włoskiego "soldato", żołnierz). Porównywany jest do Angelo Di Livio, a to ogromne wyróżnienie. Di Livio grał w Fiorentinie, gdy ta bankrutowała i została relegowana do czwartej ligi. Był reprezentantem Włoch, więc nie miałby żadnego problemu ze znalezieniem nowego klubu. Lecz zdecydował, że nie będzie uciekał z Florencji niczym szczur z tonącego okrętu. Został w Fiorentinie do końca kariery, wprowadził ją z powrotem do Serie A. Teraz jest uwielbiany przez kibiców.

Przed Fiorentiną jeszcze sporo pracy. Trener Sousa wzorem Diego Simeone powtarza: każdy kolejny mecz jest najważniejszy, z każdym rywalem mamy szanse na zwycięstwo. Październikowe mecze z Napoli i Romą dadzą odpowiedź na pytanie, o co będzie walczyć Fiorentina w tym sezonie. O sile fioletowych przekona się też Lech Poznań, rywal w fazie grupowej Ligi Europy.

Dziwny przypadek Cristiano Ronaldo i "Fiorentona", czyli o czym pisze prasa? [OKŁADKI]

Jak skończy sezon Fiorentina?
Więcej o: