Serie A. Juventus - tak dużo za tak niewiele

Bezgotówkowy transfer Samiego Khediry z Realu Madryt potwierdza niezwykły talent szefów Juventusu budujących zespół światowej klasy za kwoty dostępne dla średniaków - pisze na blogu "W polu karnym" Dariusz Wołowski, dziennikarz "Gazety Wyborczej".

Czternastu graczy Juventusu, którzy zagrali w niedawnym finale Champions League z Barceloną, kosztowało "Starą Damę" z Turynu 118 mln euro. Kwota uderzająco niska, staje się wręcz śmieszna, kiedy weźmiemy pod uwagę, iż prawie połowę pochłonął transfer z innej epoki legendarnego bramkarza Gianluigi Buffona. Sprowadzono go z Parmy w 2001 roku kosztem 52 mln dol., na kilka miesięcy przed wprowadzeniem euro. W tamtym czasie Inter Mediolan wydał 25 mln na Francesco Toldo i do dziś nikt nie poprawił tych rekordów. Trzeci na liście najdroższych bramkarzy jest Manuel Neuer, za którego Bayern Monachium zapłacił trzy lata temu 22 mln euro. Czwarte miejsce zajmuje David de Gea z Manchesteru United (20 mln euro).

15 lat temu ceny za wybitnych bramkarzy sięgały tych za graczy z pola. Dziś jest zupełnie inaczej, choć patrząc na to, czego dokonał Buffon w Turynie, jego cena nie wydaje się aż tak kosmicznie wysoka. W 2006 roku był najbliższy powtórzenia wyczynu Lwa Jaszyna - jedynego bramkarza nagrodzonego Złotą Piłką. Po niemieckim mundialu w plebiscycie na piłkarza roku Buffona wyprzedził kumpel z kadry i Juventusu Fabio Cannavaro. Pół roku wcześniej ich drogi się rozeszły. Klub z Turynu został zdegradowany po aferze calciopoli, Cannavaro wylądował w Realu Madryt, Buffon zdecydował się zostać, by wyciągnąć go z II ligi.

Berliński finał Ligi Mistrzów był drugim w karierze Buffona. Pierwszym bratobójczy bój z Milanem na Old Trafford zakończony bez bramek. O porażce Juve zdecydowały karne. Minęło 12 burzliwych lat, podczas których Buffon i "Stara Dama" upadli i wstali. Sobotni pojedynek z Barceloną o tę samą stawkę nie był dla Gianluigiego podsumowaniem. Mimo 37-lat uważa, że jest w stanie utrzymać się na szczycie kolejne dwa.

Astronomiczny wydatek 54 mln euro (tak przeliczano wtedy dolary) nie okazał się przesadzony. Co powiedzieć o innych graczach Massimiliano Allegriego, z których najdroższy był Alvaro Morata? Za niego trzeba było dać Realowi 20 mln euro latem 2014 roku. Wychowanek zapowiadał się na świetnego napastnika, ale szefowie "Królewskich" postawili na Jese Rodrigueza. W gwiazdorskiej kadrze Realu więcej miejsca dla graczy z "La Fabrica" niestety nie ma. Rozwój Jese zatrzymała ciężka kontuzja więzadeł, Morata strzelał gole dla Juve w półfinale i finale Ligi Mistrzów. Real ma pierwszeństwo do odkupienia go z Turynu, ale cena wynosi 30 mln.

Skoro zakup Moraty był strzałem w dziesiątkę, co powiedzieć o transferach Arturo Vidala czy Carlosa Teveza, którzy razem kosztowali mniej? Tevez przyszedł za osiem milionów, by w Turynie ratować swoją karierę. Vidala kupiono z Bayeru Leverkusen za 11 mln euro. Obaj uważani są dziś za graczy z najwyższej półki.

Absolutnym majstersztykiem Juventusu są jednak transakcje za zero: Andrei Pirlo, Paula Pogby, Fernando Llorente i teraz mistrza świata Samiego Khediry. Niemiec nigdy nie był wysoko ceniony w Realu Madryt, choć spędził tam 5 lat. O jego klasie świadczą raczej dokonania z reprezentacją Niemiec. Selekcjoner Joachim Loew zawsze widział w nim lidera i reżysera gry.

Cztery lata temu szefowie Juve uznali, że Pirlo nie jest jeszcze za stary na wielki futbol. Trzy lata temu przekonali Paula Pogbę, że nie jest za młody i niepotrzebnie traci czas na ławce Manchesteru United. Alex Ferguson chciał zatrzymać 19-latka z Francji, ale klub z Turynu dawał mu szansę gry natychmiast. Razem z Pirlo, Vidalem oraz wychowankiem Claudio Marchisio stworzyli jedną z najmocniejszych i najtańszych na tym poziomie linii pomocy.

Juventus jest sprytny i cierpliwy. Gdy kwota transferowa jest zbyt wysoka, czeka aż piłkarzowi skończy się kontrakt. Tak było z Fernando Llorente. Pogba debiutował w europejskich rozgrywkach w barwach Manchesteru, w starciu z Athletic Bilbao w Lidze Europy trzy lata temu. Baskowie byli wtedy rewelacją, pokonali United dwa razy, Llorente zdobywał gole na Old Trafford i San Mames. W tamtym czasie wypromował się też Javi Martinez, ale gdy Juve i Bayern zapytały Athletic o możliwość zakupu jego graczy, otrzymały kategoryczną odpowiedź "wykluczone". Jedynym wyjściem było zapłacenie klauzuli odstępnego. Zdeterminowany Bayern uczynił z Javiego Martineza najdroższego gracza w swojej historii wydając na niego 40 mln euro. Klub z Turynu nie mógł postąpić tak samo w sprawie Llorente, poczekał rok, aż napastnikowi skończy się kontrakt. I wziął go za darmo. Inna rzecz, że w Juventusie Bask nigdy nie wrócił na poziom sprzed 3 lat.

Trudno przewidzieć, co stanie się z Khedirą, ale transfer gracza tej klasy "za zero", to dowód, że w oszalałym od nadmiaru pieniędzy futbolu, wciąż jest miejsce dla sprytnych i nieprzesadnie bogatych. Pensja Khediry - 4 mln euro za sezon też nie powala, skoro 32-letni prawy obrońca Dani Alves z łaską zgodził się zostać w Barcelonie akceptując bez entuzjazmu 9 mln euro za sezon. Jego agentka i była żona twierdzi, iż miał dwie wyższe oferty, ale posłuchał serca przedłużając swój pobyt na Camp Nou.?

Zobacz wideo

Czytaj więcej na blogu "W polu karnym"

Pół piłkarskiej Europy bije się o Kamila Glika? Same znane kluby

źródło: Okazje.info

Więcej o: