Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Trzy zmiany w 2 minuty i 5 urazów, czyli historia pewnych derbów

Z chwilą gdy w jednej drużynie na boisku podczas meczu przebywa zaledwie 6 zawodników, sędzia ma obowiązek odgwizdać koniec spotkania wobec zdekompletowania drużyny. I choć takie sytuacje mają miejsce bardzo rzadko, to ostatnio zdarzyła się we Włoszech. Arbiter przerwał spotkanie po 21 minutach. Jak to możliwe?

Lega Pro Prima Divisione to trzeci szczebel rozgrywek w Italii. W minioną niedzielę odbyło się derbowe spotkanie pomiędzy Salernitaną a Noceriną. Obie drużyny nie pałają do siebie sympatią. Mecz miał rozpocząć się o 12.30, lecz pierwszy gwizdek zabrzmiał dopiero o 13.10. Piłkarze Noceriny uparcie odmawiali wyjścia na boisko. Ostatecznie przekonano ich do gry, lecz, jak opowiada jeden z piłkarzy Salernitany, płakali w tunelu prowadzącym na murawę. W 120 sekund po rozpoczęciu spotkania przeprowadzono 3 zmiany. Podczas kolejnych 19 minut urazów doznało 5 piłkarzy Noceriny. Doprowadziło to do zdekompletowania zespołu, a sędzia został zmuszony zakończyć mecz.

 

Dlaczego zawodnicy ostatniej drużyny nie chcieli wychodzić na boisko? Wszystkiemu winni są jej kibice. Gdy nałożono na nich zakaz wyjazdowy - władze obawiały się, że może dojść do zamieszek - ci mieli powiedzieć własnym piłkarzom, by nie rozgrywali tego meczu, gdyż "nie gwarantują im bezpiecznego powrotu do domu". Ultrasi zaprzeczają takiej wersji wydarzeń; mówili jedynie o chęci podkreślenia swojego sprzeciwu wobec niesprawiedliwego potraktowania i stosowania odpowiedzialności zbiorowej.

Zawodnicy Noceriny poczuli się jednak na tyle zagrożeni, że nie myśleli o grze w piłkę, chcieli jedynie jak najszybciej zakończyć ten koszmar i wrócić do domów. To wtedy zrodził się plan przerwania meczu. Dyrektor sportowy, Luigi Pavarese, urazy wytłumaczył "brakiem rozgrzewki" przed wyjściem na boisko, choć mówił to pół-żartem, pół-serio.

Podczas gdy ta farsa trwała, nad stadionem przeleciał samolot ciągnący za sobą napis "szacunek dla Noceriny i ultrasów". Gdy informacja o przerwaniu meczu dotarła do ultrasów Noceriny, ci zaczęli świętować co najmniej jakby ich klub wywalczył właśnie awans do wyższej ligi. Po spotkaniu zarząd klubu oraz trener podali się do dymisji, lecz nie zostały one na razie przyjęte, a piłkarze odmawiają udzielania mediom jakichkolwiek komentarzy.

Czarny dzień w historii włoskiego futbolu

Oczywiście za ten mecz przyznano walkower Salernitanie, lecz to mało kogo interesuje. - Kluczową sprawą w tej historii jest strach, terror oraz groźby - mówi prezydent włoskiego związku piłki nożnej, Giancarlo Abete. Wszyscy mu wtórują. - To tragiczna karta w historii futbolu. Musimy zapytać siebie samych, jak do tego mogło dojść. Jestem człowiekiem sportu i w tej chwili czuję się niesamowicie rozczarowany - twierdzi Carlo Perrone, trener Salernitany.

Dyrektor generalny Legi Pro, organizującej rozgrywki na trzecim i czwartym szczeblu rozgrywkowym, Francesco Ghirelli, już zastanawia się, jak poprawić komunikację pomiędzy klubami a kibicami, jak to ma miejsce chociażby w Niemczech czy w Hiszpanii, co przeciwdziałałoby takim zdarzeniom w przyszłości. W tej sytuacji w dużej mierze zawinił system. Wprowadzone w 2010 roku obowiązkowe karty tessera (czyli karty kibica) nie spełniły swojej roli. Nie poprawiły bezpieczeństwa na stadionach, a miały przeciwdziałać m.in. karom zbiorowym, jako iż sprawców ewentualnych zamieszek łatwiej jest zidentyfikować.

Prezydent Salernitany, Claudio Lotito, dziwi się, dlaczego oba zespoły umieszczono w jednej grupie (na tym poziomie są dwie grupy rozgrywkowe). - To tak jakby celowo dopuścić do meczu Izrael - Palestyna - wyjaśnia, a wtóruje mu burmistrz Noceriny.

Co czeka Nocerinę?

Jej przyszłość nie jest znana. Klubowi grozi odjęcie punktów lub nawet wyrzucenie z ligi za "oszustwo sportowe", jakiego dopuścili się jej piłkarze, lecz od zdarzenia minęło zbyt mało czasu, by zostały podjęte jakiekolwiek wiążące decyzje. W sprawie ultrasów Noceriny toczy się postępowanie karne, zatrzymano już ponad 20 osób na podstawie nagrania z treningu, na którym miały paść groźby.

Najbardziej na całej sytuacji oprócz zawodników stracił włoski futbol, od lat szargany tragicznymi zdarzeniami, mającymi wpływ na wizerunek kraju. Mecz Salernitany z Noceriną odbył się na dzień przed 6. rocznicą śmierci Gabriele Sandriego, kibica Lazio, podążającego za swoim klubem do Mediolanu na mecz z Interem. Został przypadkowo zabity przez policjanta, gdy siedział we własnym samochodzie; policjant oddawał strzał ostrzegawczy, by przerwać starcie kibiców Lazio i Juventusu.

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS , na Androida i Windows Phone

Więcej o: