Świetne widowisko pomiędzy dwoma sąsiadującymi ze sobą w tabeli zespołami rozegrano przy pustych trybunach. Obiekt został zamknięty z powodu nieprawidłowości przy jego budowie, za czym stoi prezes Cagliari Massimo Cellino.
Wielkie strzelanie rozpoczęli gospodarze. W 37. minucie prowadzeni dał im Marco Sau, który pewnie wykorzystał rzut karny. Goście odpowiedzieli po po przerwie. Do wyrównania najpierw doprowadził Alessio Cerciego, potem drugą bramkę dla Torino dorzucił Alan Stevanović. Szybko stracone gole nie podłamały gospodarzy, którzy po trafieniach Contiego i Pinilli znów wyszli na prowadzenie.
Gdy do siatki trafiał ten drugi, Torino od kilkudziesięciu sekund grało w osłabieniu. W 85. minucie z powodu drugiej żółtej kartki z boiska wyleciał Ogbonna. Zaledwie minutę po trzecim golu dla Cagliari czerwoną kartkę zobaczył też Diop.
Już w doliczonym czasie gry turyńczycy dokonali niemal cudu. Grając w dziewiątkę znów wyrównali, po tym jak karnego pewnie wykorzystał Bianchi. Ich euforia nie trwała zbyt długo. W ostatniej minucie ostateczny cios zadał im najlepszy na boisku Conti.
Kamil Glik przebywał na boisku przez cały mecz. Jego zespół jest na jedenastym miejscu w tabeli i ma dziesięć punktów przewagi nad strefą spadkową.
W 26. kolejce lider tabeli - Juventus - pokonał na własnym boisku 3:0 Sienę. Goniące turyńczyków Napoli swój wyjazdowy mecz z Udniese zagra w poniedziałek. Jeszcze w niedzielę o godzinie 20.45 w najciekawiej zapowiadającym się spotkaniu Inter zagra z Milanem.