Dziewięć lat bez porażki u siebie. Niesamowity rekord José Mourinho

Sobotnie zwycięstwo Realu nad Levante było 148. z rzędu ligowym meczem portugalskiego trenera bez porażki na własnym boisku.

Mourinho chce w Madrycie zostać pierwszym trenerem, który zdobędzie mistrzostwo Anglii, Włoch i Hiszpanii (ma już tytuły z Chelsea i Interem). Marzy o trzecim triumfie w Lidze Mistrzów (wcześniej wygrywał z Porto i Interem), czego nie dokonał nikt.

Dodaje też kolejne mecze do bezkonkurencyjnej w europejskiej czołówce serii, którą rozpoczął 23 lutego 2002 r., kiedy jako trener Porto przegrał z Beira Mar 2:3. Jego zespół od 25. minuty grał w dziesiątkę, po czerwonej kartce dla Jorge Andrade. Na kwadrans przed końcem z boiska wyleciał pomocnik Porto Deco. Goście zwycięskiego gola strzelili w 85. minucie.

To ostatnia i jedyna ligowa porażka u siebie zespołu Mourinho. Wcześniej pracował w Benfice oraz Uniao de Leiria i z 18 meczów na własnym stadionie wygrał 13 i pięć zremisował. Później pracował z Chelsea i Interem. Od lipca w niedostępną twierdzę zmienił Santiago Bernabeu. W Madrycie jego Real nie stracił jeszcze w tym sezonie punktu.

Czasami pomagało mu szczęście. W Porto remis 2:2 z Belenenses ratował w 97. minucie Edgaras Jankauskas, w Chelsea sześć minut przed końcem wyrównującego gola w meczu z Arsenalem strzelił Michael Essien.

We Włoszech Siena prowadziła z jego Interem na minutę przed końcem 3:2. Przegrała 3:4. - Znacznie lepiej mieć trenera szczęściarza niż trenera klasowego. Nie zasłużyliśmy na zwycięstwo. Siena była szybsza, spokojniejsza. Lepsza od nas. Kiedy przegrywaliśmy 2:3, myślałem, że nadciąga koniec mojej trwającej latami passy - opowiadał 48-letni szkoleniowiec.

Innym razem przekonywał, że na podtrzymaniu serii za bardzo mu nie zależy. - Wiele razy moje drużyny remisowały i musiałem ryzykować, by zwyciężyć. W lidze lepiej wygrać pięć meczów i przegrać jeden, niż zremisować pięć. Interesują mnie punkty, a nie rekordy - mówił Mourinho.

Blefuje? W poprzednim sezonie jeszcze przed przerwą meczu z Sampdorią sędzia dał czerwone kartki stoperom Interu - Walterowi Samuelowi i Ivanowi Cordobie. Mourinho wprowadził obrońcę Lucio, ale zdjął defensywnego pomocnika Muntariego, zostawiając na boisku obu napastników. W drugiej połowie snajpera Diego Milito zastąpił równie ofensywnym Goranem Pandevem. Skończyło się bezbramkowym remisem.

Jak długo przetrwa seria Mourinho? Zagrożona będzie już za kilka tygodni, gdy do Madrytu przyjedzie Barcelona. Katalończycy wygrali ostatnie dwa spotkania na Santiago Bernabeu, jesienią rozbili odwiecznych rywali u siebie 5:0.

Dudek na ławce

W meczu z Levante pauzującego za czerwoną kartkę Ikera Casillasa w bramce Realu zastąpił Antonio Adán. Jerzy Dudek, który dopiero dwa tygodnie temu wznowił treningi po kontuzji szczęki, był rezerwowym. Za tydzień z Deportivo La Coruna do bramki wróci Casillas. W pierwszej jedenastce na Levante zabrakło też Mesuta Özila, Xabiego Alonso i Angela di Marii. José Mourinho dał im odpocząć przed jutrzejszym meczem 1/8 finału Ligi Mistrzów z Lyonem.

Trzymam kciuki za Arsenal - mówi Jerzy Dudek ?