Real i Barcelona. Już giganci, a jeszcze rosną

Barcelona rozbiła Almerię 8:0, a Real Madryt Athletic Bilbao 5:1. Po trzy gole strzelili Leo Messi i Cristiano Ronaldo. Za tydzień Gran Derbi

Oba kluby coraz bardziej odskakują konkurencji, w dodatku mogą awansować do finału Pucharu Hiszpanii. Pozostali stracą więc szanse także na to trofeum. Różnica będzie coraz większa, jeśli nie zmieni się sposób podziału pieniędzy z praw telewizyjnych. My musimy skupić się na szkółce i wychowankach - mówił załamany trener Athletic Joaquin Caparrós. Jego drużyna walczy o europejskie puchary, przed tą kolejką do czwartej Valencii traciła ledwie cztery punkty.

Almeria zajmowała miejsce w strefie spadkowej, ale szczyciła się trzecią, po Realu i Barcelonie najlepszą defensywą w lidze. W 11. kolejkach straciła ledwie dziesięć goli.

W sobotę Katalończycy wbili jej aż osiem i otarli się o rekordowe zwycięstwo w lidze. Cztery razy wygrywali dziewięcioma golami. Wyrównali za to najlepsze osiągnięcie w meczu wyjazdowym. 51 lat temu wygrali 8:0 z Las Palmas.

Bohaterem był Messi, który trafiał w dziewięciu ostatnich meczach. W sobotę 23-letni Argentyńczyk strzelił siódmego hat tricka w karierze. - Trafialiśmy niemal za każdym razem, gdy próbowaliśmy. Jestem pod wrażeniem, ale nie myślcie, że chcieliśmy tym zwycięstwem ostrzec naszego kolejnego ligowego rywala - mówił trener Pep Guardiola. Po meczu Almeria zwolniła trenera Juanma Lillo.

Wyczyn Barcelony najmniej zaimponował gwiazdorowi Realu Cristiano Ronaldo. - Zobaczymy, czy Katalończyków stać na powtórzenie tego wyniku w meczu z nami - powiedział Portugalczyk. Na ławce "Królewskich" znów zabrakło José Mourinho, zawieszonego za obrażanie sędziego w meczu Pucharu Hiszpanii. Portugalski trener był zdumiony - co wychwyciły kamery - gdy w 57. minucie za wykonywanie rzutu karnego zabierał się Sergio Ramos. 24-letni obrońca przekonał wytypowanego do wykonywania jedenastki Ronaldo, że czuje się pewnie. Asystent Mourinho Aitor Karanka tłumaczył, że szef lubi mieć wszystko pod kontrolą, dlatego krzyknął: "Dlaczego on?"

W Gran Derbi Mourinho wróci na ławkę, ale wkrótce znów może zostać ukarany. Wszystko przez kłótnię z trenerem Sportingu Gijon. Na początku sezonu Portugalczyk powiedział, że Manolo Preciado nie wierzył w zwycięstwo nad Barceloną i wystawił na mecz z Katalończykami rezerwy. Przed spotkaniem z Realem trener Gijon nazwał go "łajdakiem". Hiszpańska komisja przeciwko przemocy, rasizmowi, ksenofobii i nietolerancji poprosiła hiszpańską federację, by ukarała szkoleniowców. Postępowanie może jednak potrwać kilka miesięcy. Sześć lat temu selekcjoner reprezentacji Hiszpanii Luis Aragones mówił do Juana Antonio Reyesa, że "jest lepszy niż to czarne g...", mając na myśli Thierry'ego Henry'ego. Został ukarany dopiero po ośmiu miesiącach.

Więcej o: