Liga hiszpańska. 5. kolejka Valencia rzuca wyzwanie

Real tylko zremisował z Levante 0:0, za to Barcelona pokonała w Bilbao Athletic 3:1. Po pięciu kolejkach liderem i nadzieją hiszpańskich kibiców na włączenie się do walki o mistrzostwo jest Valencia

Real tylko zremisował z Levante 0:0, za to Barcelona pokonała w Bilbao Athletic 3:1. Po pięciu kolejkach liderem i nadzieją hiszpańskich kibiców na włączenie się do walki o mistrzostwo jest Valencia

Gdy latem odeszli David Silva i David Villa, najlepsi piłkarze Valencii ostatnich lat, wydawało się, że klub czeka ciężki bój o awans do Ligi Mistrzów. Ma 500 mln euro długu i stary stadion, którego nie może sprzedać. Dopiero gdy się uda, wznowi budowę nowego obiektu.

O szaleństwach transferowych nie było mowy. Z 90 mln euro zarobionych na sprzedaży piłkarzy na nowych wydano tylko 26. By ciąć koszty, wyrzucono nawet dyrektora sportowego. - Musimy podejmować rozsądne decyzje - tłumaczył prezydent Manolo Llorente.

Gwiazdy zastąpiono młodymi Mehmetem Topalem, Robertem Soldado i Alberto Costą. - To nie są piłkarze z najwyższej półki, ale chcą takimi być - tłumaczył trener Unai Emery.

Dziś jego zespół jest rewelacją ligi. Wygrał cztery mecze, zremisował tylko z silnym Atletico. Villę zastępują Soldado i sprowadzony z Malagi Aritz Aduriz. - Moi piłkarze rozumieją, że najważniejsza jest drużyna. Dlatego mamy tak dobry początek sezonu - powiedział Emery po sobotnim zwycięstwie z Gijon.

Pierwszy prawdziwy test czeka jego zespół jednak dopiero 17 października, gdy na Camp Nou spotka się z Barceloną.

Na mecz z liderem powinien już się wyleczyć Leo Messi, od tygodnia leczący kostkę. Nawet bez niego Katalończycy poradzili sobie z Athletic Bilbao. Trener Pep Guardiola narzekał jednak na słabą skuteczność. Drużyna od 35. minuty grała w przewadze, bo czerwoną kartkę dostał Fernando Amorebieta, ale mogła nawet stracić punkty, bo tuż przed końcem Igor Gabilondo strzelił gola na 1:2. - Musimy wcześniej rozstrzygać mecze - mówił trener Barcy.

Sobotnie spotkanie było zaprzeczeniem tezy José Mourinho, który w piątek powiedział, że rywale odpuszczają albo wystawiają słabych piłkarzy na mecze z Barceloną, bo nie widzą szansy na zwycięstwo. - Trudno będzie wygrać ligę, jeśli rywale będą ułatwiać zwycięstwa naszym rywalom - powiedział Portugalczyk.

Jemu też nie brakuje kłopotów - Real w każdym meczu marnuje kilka fantastycznych szans na zdobycie bramki. - Z Levante mieliśmy osiem. Cieszę się, że nie tracimy goli, ale musimy też je strzelać - lamentował Mourinho. Hiszpanie bezskutecznie próbują sobie przypomnieć równie nieskuteczny Real. Na razie obliczyli, że do zdobycia sześciu bramek w lidze zespół z Santiago Bernabeu potrzebował aż 105 strzałów. Cristiano Ronaldo uderzał 41 razy i trafił raz.

Gwiazdy chcą spać

Kilka dni temu kapitan Realu Iker Casillas poprosił José Mourinho, by przeniósł treningi na godzinę 11, bo piłkarze muszą odwozić dzieci do szkoły. Portugalczyk nie dał się przekonać, zajęcia wciąż zaczynają się o 10. Dziennikarze wyśledzili, że pociechy w wieku szkolnym mają tylko Jerzy Dudek i Ricardo Carvalho. Pozostali nie skończyli jeszcze trzydziestki.

Zobacz mecz Barcelony - na Zczuba.tv ?

Więcej o: