Jose Gimenez to postać doskonale znana każdemu kibicowi hiszpańskiego futbolu. Reprezentant Urugwaju trafił do Atletico Madryt już w 2013 roku i przez ponad dekadę był jednym z filarów defensywy w erze Diego Simeone. Łącznie w barwach "Los Colchoneros" rozegrał aż 384 spotkania, w których zdobył 14 bramek i zaliczył 13 asyst. W ostatnich sezonach jego rola w stolicy Hiszpanii zaczęła jednak systematycznie maleć.
W bieżących rozgrywkach 31-letni stoper spędził na murawie zaledwie 35 minut. Wiele wskazuje na to, że wygrany 3:1 mecz z Sevillą był jego ostatnim akcentem w koszulce Atletico. Renomowany dziennikarz Matteo Moretto ujawnił, że Madrytczycy porozumieli się już z Deportivo w sprawie warunków transakcji. Kluby wymieniły się niezbędnymi dokumentami, a oficjalne ogłoszenie rocznego wypożyczenia to już tylko kwestia godzin.
Gimenez na Estadio Abanca Riazor nie dostanie jednak miejsca w składzie za zasługi. O dwa miejsca na środku obrony Deportivo rywalizują obecnie Dani Barcia, Arnau Comas oraz Bright Ede.
Polski obrońca, który tego lata przeniósł się do Hiszpanii z Motoru Lublin za imponującą kwotę 6 milionów euro, od początku sezonu zbiera bardzo pochlebne recenzje. Ede ma już na koncie trzy występy w La Liga.
Choć w ostatnim starciu przeciwko Valencii przytrafił mu się koszmarny, kosztowny błąd, jego ogólna ocena na Półwyspie Iberyjskim pozostaje wysoka. Pojawienie się tak doświadczonego partnera jak Gimenez może być dla Polaka ogromnym wyzwaniem, ale i kapitalną okazją do nauki.
Dodatkowa jakość w defensywie ma pomóc Deportivo w spokojnym utrzymaniu. Klub z La Coruni zanotował całkiem solidny powrót do hiszpańskiej elity. W pierwszych trzech kolejkach La Ligi podopieczni Antonio Hidalgo zgromadzili 5 punktów, na co złożyło się jedno zwycięstwo oraz dwa remisy.