Media: Barcelona wybrała następcę Flicka

Władze Barcelony wytypowały już następcę Hansiego Flicka. Niemiecki szkoleniowiec przedłużył swoją umowę z "Blaugraną" do czerwca 2028 roku, która może zostać automatycznie prolongowana o kolejny rok po realizacji celów.
SOCCER-SPAIN-BAR/FLICK
Fot. REUTERS/Nacho Doce

Hansi Flick jest trenerem Barcelony od lipca 2024 roku. Dwa razy zdobywał mistrzostwo Hiszpanii, do tego jeden krajowy puchar oraz dwa Superpuchary. Niewątpliwie w tej kolekcji brakuje sukcesu w Lidze Mistrzów. 

Zobacz wideo Żelazny mocno o Lewandowskim: Takiego sfrustrowanego jeszcze nie widzieliśmy

Media: Fabregas ma zastąpić Flicka

Czy ewentualne kolejne fiasko na drodze do zdobycia Ligi Mistrzów może być powodem pożegnania się z Hansim Flickiem? Jak najbardziej, choć niewykluczone, że po wygaśnięciu obecnego kontraktu 61-letni Niemiec po prostu zakończy karierę zawodową. 

Zarządzający Barceloną już mają plan, odpowiadający na wątpliwości co do kolejnego trenera zespołu z Camp Nou. Ma nim zostać Cesc Fabregas, a więc aktualny trener Como. Hiszpan ze swoją ekipą awansował właśnie do Ligi Mistrzów, a także był półfinalistą Pucharu Włoch. Como to zdecydowanie największa sensacja minionego sezonu w Serie A. 

"Sprawa jest na tyle zaawansowana, że z byłym pomocnikiem Barcelony podjęto już pierwsze rozmowy. Klub chciał się upewnić, że Fabregas zostawi sobie otwartą furtkę do odejścia ze swojego obecnego zespołu od 2028 roku. To właśnie wtedy formalnie wygasa kontrakt Flicka (choć zawiera on opcję przedłużenia o rok w przypadku realizacji określonych celów). Niezależnie od rozwoju wydarzeń, propozycja klubu dla Cesca zakłada, aby w swoich przyszłych umowach zawsze uwzględniał klauzulę pozwalającą mu na odejście do FC Barcelony" - informuje dziennik "AS". 

Jak dowiedzieli się Hiszpanie, osobą odpowiedzialną za pozyskanie Fabregasa jest prawa ręka prezesa Joana Laporty (a prywatnie jego były szwagier) Alejandro Echevarría. I ta postać ma swoje znaczenie w kontekście innego trenera. 

"Z kolei osobą, która wydaje się całkowicie skreślona z giełdy nazwisk, jest Luis Enrique - i to pomimo genialnego sezonu w PSG, z którym po raz kolejny sięgnął po triumf w Lidze Mistrzów. Oprócz astronomicznych zarobków w paryskim klubie (do których Barcelona nie jest w stanie się nawet zbliżyć), głównym powodem wykluczającym jego powrót jest bardzo specyficzny sposób zarządzania szatnią. 'Lucho' całkowicie odcina się od zewnętrznych wpływów i tworzy wokół drużyny niemal militarny bunkier. Taki układ drastycznie wpłynąłby na pozycję Alejandro Echevarríi. Musiałby on opuścić otoczenie pierwszej drużyny, ponieważ Luis Enrique akceptuje w swoim kręgu roboczym wyłącznie zaufanych ludzi ze swojego sztabu" - sugeruje "AS". 

Więcej o: