Real Madryt przeżył sezon pełen rozczarowań. Żaden hiszpański zawodnik tego klubu nie jedzie na mundial, zespół nie zdobył mistrzostwa kraju ani Ligi Mistrzów, a na dodatek na stołeczny klub spadł jeszcze jeden dodatkowy cios.
"Real Madryt ponownie otrzymuje zawiadomienie od rynku. Najnowsza aktualizacja Transfermarkt pozostawia niewygodny obraz: drużyna została zdeprecjonowana o ponad 125 milionów euro. To nowy cios, który dodatkowo pogłębia negatywny trend ostatnich lat i potwierdza, że złe wyniki w sekcji sportowej mają bezpośrednie konsekwencje ekonomiczne" - odnotował kataloński dziennik "Sport".
Tylko jeden zawodnik - Cesar Palacios - zanotował wzrost wartości według Transfermarkt. Obecnie młody pomocnik wart jest 7,5 mln euro. Oczywiście - Real nadal może się pochwalić kadrą wartą ponad miliard euro. Trzech zawodników wycenianych jest na minimum 100 milionów euro. Najbardziej wartościowym zawodnikiem pozostaje Kylian Mbappe (180 mln), który wyprzedza Viniciusa Juniora (140 mln), a także Jude'a Bellinghama (130 mln).
Największy spadek zanotował Federico Valverde, który stracił na wartości 30 milionów euro i obecnie jest wyceniany na 90 milionów euro. Mniej warci w porównaniu do ostatnich zestawień są także piłkarze, którzy latem 2025 roku przyszli do Realu. Alvaro Carreras z 60 na 50 mln euro, a Trent Alexander-Arnold z 65 na 60 mln euro.
"Odczyt staje się coraz bardziej widoczny. Real Madryt wciąż jest jedną z najcenniejszych drużyn na świecie, ale dynamika nie jest już wznosząca. Spadek wartości siły roboczej w ciągu ostatnich dwóch lat to cios" - uważa kataloński "Sport".
Czas pokaże, czy takie wnioski przybliżą Florentino Pereza - jeśli wygra wybory prezydenckie w Realu - do transferowej ofensywy. Działacz zapowiedział, że w przypadku udanej reelekcji sprowadzi do Madrytu piłkarza na miarę "Galactico" - transfer, który będzie mógł przypominać kibicom ruchy Kaki i Cristiano Ronaldo z 2009 roku.