Jest głos z Chicago ws. Lewandowskiego. "Zupełnie nic"

Chicago Fire jest - według medialnych doniesień w naszym kraju - jednym z najpoważniejszych kandydatów do zatrudnienia Roberta Lewandowskiego. Temat transferu może być jednak dość odległy. Przemysław Garczarczyk, polski dziennikarz od lat pracujący w USA, zdradził w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet, że w Chicago o przyjściu Polaka mówi się naprawdę niewiele.
SOCCER-SPAIN-BAR-BET/
Fot. REUTERS/Albert Gea

Wciąż nie wiadomo, gdzie w przyszłym sezonie zagra Robert Lewandowski. Ostatnio najwięcej mówi się o gigantycznej ofercie z saudyjskiego Al-Hilal. Wcześniej wymieniano takie kluby jak Juventus, AC Milan czy Chicago Fire. Sporo wskazuje na to, że kierunek amerykański jest mało prawdopodobny. Ewentualne przyjście Polaka nie budzi praktycznie żadnego zainteresowania w Stanach. 

Zobacz wideo Tak Polacy bawili się na pożegnaniu Lewandowskiego

Zaskakujące doniesienia z Chicago ws. Lewandowskiego. "Zupełnie nic" 

Polskie doniesienia o transferze Lewandowskiego do Chicago Fire mają niewiele wspólnego z tym, czym żyje Ameryka. Przemysław Garczarczyk, polski dziennikarz od lat pracujący w USA, zdradził w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet, że w lokalnych mediach wzmianki o napastniku są niezwykle sporadyczne. 

- W ostatnich dwóch tygodniach zupełnie nic. Mówię o tutejszych mediach, czyli Chicago Sun-Times czy Chicago Tribune. I chodzi mi o wydania internetowe, ale i te papierowe, które tu wciąż istnieją. Ostatnią wzmiankę na temat Lewego znalazłem 8 maja - powiedział Garczarczyk. 

Zobacz też: Zapytali Pedriego o odejście Lewandowskiego. Tak nazwał Polaka

"Tutaj nikt specjalnie nie wierzy w podpisanie umowy" 

Dziennikarz podkreślił również, że w Chicago nie ma szczególnej wiary w przyjście Lewandowskiego. W dodatku niewielkie znaczenie ma kwestia Polonii. Polonijnym klubem w Chicago są Eagles, a nie Fire, w związku z czym polskie powiązania nie miałyby w przypadku transferu wielkiego znaczenia.

- Jedna rzecz, którą chciałem od razu podkreślić, bo jest bardzo ważna dla całego obrazu sytuacji. Tutaj nikt specjalnie nie wierzy w podpisanie umowy z "Lewym", choć nie da się tego wykluczyć. Czytam jednak polskie media i z treści wynika, że jeśli Robert tu trafi, to ze względu na Polonię w Chicago. To jest nieprawda. Jest na przykład Chicago Eagles, najstarszy u nas klub polonijny, którego prezesem jest Krzysztof Świech, ale Chicago Fire się tym nie interesuje. Ani tym klubem, ani w ogóle środowiskami polonijnymi. Przy meczach Fire nie ma łączeń z polskimi mediami, nie ma zaproszeń i kuszenia fanów - podkreślał Garczarczyk. 

- Wielu pamięta czasy, gdy w Fire grali Piotr Nowak, Roman Kosecki i Jerzy Podbrożny, ale tego nie ma sensu porównywać z tym, co się dzieje teraz. Wtedy polscy kibice byli ważni. Teraz, gdyby przyszedł tu Lewandowski i grał w Fire, to będą go oglądali przede wszystkim fani Barcelony, a nie Polacy. Takie przykłady już są. Przyjeżdża zawodnik z przeszłością w Realu Madryt, na trybunach od razy pojawia się 5-7 tys. ludzi w koszulkach hiszpańskiego klubu - dodał dziennikarz. 

Umowa Lewandowskiego z FC Barceloną wygasa 30 czerwca. W najbliższą sobotę, 23 maja Polak zagra ostatni oficjalny mecz w barwach Dumy Katalonii, jego zespół zmierzy się na wyjeździe z Valencią.

Więcej o: