- To Arabia Saudyjska jest dzisiaj ligą, która ma największe szanse na pozyskanie Roberta. Myślę, że jest w stanie zaryzykować i pójść w tę stronę - tak już pod koniec kwietnia o potencjalnym kierunku dalszej kariery Lewandowskiego mówił Sebastian Staszewski. Kolejne tygodnie i doniesienia mediów potwierdzały tezę. Ba, rzekomo Al-Hilal złożyło już bardzo lukratywną ofertę Polakowi. Ale czy ten na pewno zdecyduje się na grę na Bliskim Wschodzie? W najbliższych dniach może zmienić zdanie, a postara się o to konkretna osoba.
Nie tylko drużyny z Arabii Saudyjskiej walczą o względy Lewandowskiego. Skusić go próbuje również Chicago Fire, choć wiadomo, że raczej na takie warunki finansowe jak u szejków nie ma co liczyć. Mimo wszystko Amerykanie się nie poddają. Mają już plan, co ujawnił Janusz Michallik. Otrzymał informacje z samego źródła.
- Trener Gregg Berhalter [szkoleniowiec Chicago Fire, przyp. red.] mi napisał, że potrzebuje trochę czasu i że będzie z Robertem rozmawiał. Tylko tyle powiem - ujawnił Michallik na antenie Kanału Sportowego. Tym samym potwierdził, że dojdzie już do bardziej konkretnych rozmów. Najpewniej trener przedstawi 37-latkowi projekt i ujawni, jaką rolę dla niego w nim przewidział. Czy Lewandowski się na nią skusi? Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne, w klubie miałby status absolutnej gwiazdy i najpewniej byłby drugim po Leo Messim największym piłkarzem w MLS.
Zobacz też: Drużyna Grabary uratowała się w ostatniej chwili. Ale to nie koniec.
Ewentualne przenosiny do USA nie pozwoliłyby Polakowi na zbyt długi odpoczynek. Sezon dla Chicago Fire trwa. MLS gra od wiosny do jesieni. Obecnie drużyna zajmuje czwarte miejsce w Konferencji Wschodniej. W 12 spotkaniach uzbierała 20 punktów. To o siedem mniej niż lider, Nashville SC. Póki co, Lewandowski decyzji w sprawie przyszłości nie podjął. Czekają go jeszcze dwa mecze w barwach FC Barcelony i na nich się skupia. Pierwszy z nich rozegra już w najbliższą niedzielę. Rywalem będzie Real Betis. Wiadomo, że Polak znajdzie się w wyjściowym składzie. Będzie to dla niego pożegnanie z Camp Nou. Ostatni mecz rozegra bowiem na wyjeździe w Walencji.