Domowe starcie z Realem Betis (17 maja, 21:15) i wyjazdowa batalia z Valencią (23 maja, 21:00) - oto dwa ostatnie mecze FC Barcelony w tym sezonie. Od wielu miesięcy trwają domysły, czy będą to zarazem dwa ostatnie spotkania Roberta Lewandowskiego jako piłkarza klubu z Katalonii. Na podstawie ostatnich doniesień medialnych, zarówno z Polski, jak i spoza niej, można dojść do wniosku, że to w rzeczy samej najpewniej koniec.
Barcelona nadal nie złożyła Polakowi żadnej oferty. Zresztą, nawet gdyby to zrobiła, to Polak i tak w przyszłym sezonie musiałby się liczyć z rolą rezerwowego, a marne szanse, by mu to odpowiadało. Swoją szansę wyczuli m.in. Saudyjczycy, którzy chcą skusić Lewandowskiego absurdalnie wysoką pensją w wysokości 90 mln euro za rok gry. Tak czy inaczej, to jest najpewniej koniec naszego reprezentanta w Barcelonie. Zdaniem Piotra Urbana, syna selekcjonera Jana Urbana i komentatora stacji Eleven Sports, nie powinno się tego postrzegać, jako Katalończyków rezygnujących z Lewandowskiego.
- To nie Barcelona rezygnuje z Lewandowskiego, tylko Robert z Barcelony. Nie dziwię mu się. Barcelonie bardziej opłaca się, żeby Lewandowski został. Sam prezydent Laporta mówił o tym w wywiadach. Ma to większy sens pod względem strategicznym. Postawa Lewandowskiego jest dla mnie jasna: to on rezygnuje z Barcelony - powiedział Urban w rozmowie z portalem WP SportoweFakty. Według jego opinii Lewandowski wolałby być raczej jak Cristiano Ronaldo i Leo Messi.
- Barcelona nie da gwarancji zawodnikowi w tym wieku, że będzie podstawową "dziewiątką". Jestem przekonany, że rola drugoplanowa w tym sezonie przeszkadzała Robertowi. Można powiedzieć, że w Hiszpanii ma wszystko: wielki klub, piękne miasto, prestiż, pieniądze, trofea i szczęśliwą rodzinę. Z drugiej strony: została mu końcówka kariery. Robert widzi, że Leo Messi i Cristiano Ronaldo grają wszystko w swoich klubach i on też nie zamierza być rezerwowym. To czysta ambicja, która była przewodnikiem całej jego kariery - ocenił