Sensacja w meczu Barcelony z 19. drużyną ligi!

FC Barcelona mogła zagrać z Deportivo Alaves na luzie - podopiecznym Hansiego Flicka już nic nie mogło zabrać mistrzostwa kraju. Za to dla gospodarzy był to mecz o życie - wygrana pozwoliłaby im opuścić strefę spadkową. I w tym starciu było widać, komu bardziej zależy na trzech punktach. Deportivo sprawiło niespodziankę i pokonało beznadziejną Barcelonę 1:0.
SOCCER-SPAIN-ALA-BAR/
Fot. REUTERS/Vincent West

Przyzwyczailiśmy się do tego, że polska Ekstraklasa ma w tym sezonie spłaszczoną tabelę, ale w Hiszpanii nie jest inaczej. Deportivo Alaves - przed dzisiejszym meczem 19. drużyna La Liga - do miejsca gwarantującego grę w europejskich pucharach traciła tylko siedem punktów. Ale gospodarzom w głowie nie gra o puchary, a o utrzymanie.

Zobacz wideo Sport.pl PLUS

Deportivo musiało wygrać ten mecz. Tak zagrali z Barceloną

Normalnie Deportivo Alaves raczej nie liczyłoby na punkty w tym meczu, ale biorąc pod uwagę liczne zmiany w składzie zespołu gości oraz fakt, że Barcelona dopiero co świętowała zdobycie mistrzostwa - mogli mieć kibice gospodarzy nadzieję na to, że to spotkanie potoczy się po ich myśli.

Po Barcelonie widać było, że jej piłkarzom jeszcze szumiało w głowach od hucznego świętowania. Mistrzowie Hiszpanii grali beznadziejne, powolne spotkanie. Gospodarze wcale nie byli dużo lepsi, ale po 19. drużynie La Liga nie oczekiwaliśmy nicz szczególnego.

Dopiero pod koniec pierwszej połowy zobaczyliśmy pierwsze celne uderzenie. Wojciech Szczęsny nie mógł wtedy stracić gola - strzał był prosto w niego. I gdy już wydawało się, że do przerwy będzie 0:0, to gospodarze trafili po rzucie rożnym. Bramkę na 1:0 zdobył Ibrahim Diabate, który wygrał pojedynek siłowy z Bernalem i nie dał większych szans polskiemu bramkarzowi. Sędzia od razu po bramce zarządził przerwę. Gospodarze schodzili na nią bardzo zadowoleni. Mieli wynik, dzięki któremu opuszczali strefę spadkową.

Po przerwie Deportivo skupiło się na defensywie, ale to nie było żadnym zaskoczeniem. Dziwić za to mogła ofensywna indolencja Barcelony. Po godzinie gry zasadne wydawało się pytanie, czy zespół Hansiego Flicka w ogóle da radę oddać celny strzał w tym spotkaniu.

Odpowiedź brzmi: nie. Nie zrobił tego ani Robert Lewandowski, który zaczął mecz w podstawowym składzie, ani nikt inny. Ponad 1,5 godziny gry nie wystarczyło mistrzom Hiszpanii na to, żeby zmusić Antonio Siverę do interwencji po strzale. Deportivo wygrało 1:0 i opuściło strefę spadkową. A Barcelona? Cóż, jej kibice raczej wybaczą zawodnikom tę wpadkę, choć na pewno woleliby zobaczyć zdecydowanie lepsze spotkanie.

Więcej o: