Barcelona w ostatnich godzinach jest rozśpiewana i roztańczona do granic możliwości. Wszystko z powodu przypieczętowania przez "Blaugranę" mistrzowskiego tytułu. Podopieczni Hansiego Flicka uczynili to w ubiegły weekend, pokonując Real Madryt 2:0. Po końcowym gwizdku rozpoczęło się świętowanie, które trwało do późnych godzin wieczornych w poniedziałek 11 maja.
W rolach głównych podczas fety mistrzowskiej wystąpili Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny, którzy z dachu kabiny autokaru pozdrawiali cieszących się kibiców. Duet Polaków śpiewał, tańczył i bawił się w najlepsze. "Lewy" i "Szczena" zrobili też niewiarygodne show, gdy w ich posiadanie dostał się mikrofon Kanału Sportowego, który na żywo relacjonował wydarzenia z parady. I tak oto doczekaliśmy się parodiowania Jana Tomaszewskiego, kilku ciekawych anegdot i żartów oraz przedstawienia zupełnie nieznanej dotąd imprezowej twarzy Lewandowskiego. Uwagę mediów przykuło jednak to, co zrobił Szczęsny.
Kilkadziesiąt godzin wcześniej polski golkiper bawił się na ulicach Barcelony z kibicami, śpiewając z nimi przyśpiewkę "Szczęsny Fumador", czyli "Szczęsny Palacz". O nałogu 36-latka zresztą wszyscy wiedzą nie od dziś. Polak lubi zapalić, co zresztą czynił regularnie w trakcie fety mistrzowskiej. A to może nie być zachęta dla Hansiego Flicka, by wystawić go w wyjściowej jedenastce w ostatnich meczach tego sezonu.
Ale dlaczego Szczęsny miałby wskoczyć do bramki, skoro tej od początku sezonu (z wyjątkiem kontuzji) strzeże Joan Garcia i robi to w fenomenalny sposób? A no dlatego, że podstawowy bramkarz "Barcy" walczy o trofeum Zamory, które jest przyznawane najlepszemu bramkarzowi sezonu w La Liga.
I w zasadzie ma już je niemal zagwarantowane, bo w 29 meczach wpuścił 20 goli, co daje mu współczynnik na poziomie 0.69. Reprezentant Hiszpanii ma sześciobramkową przewagę nad Thibaut Courtois z Realu Madryt (0.90). Trzeci w klasyfikacji David Soria z Getafe z kolei wpuścił 36 bramek w 35 spotkaniach (1.03).
Sęk w tym, że Hansi Flick może nie chcieć ryzykować, o czym pisze kataloński Sport, rozważający posadzenie Garcii na ławce i wpuszczenie w jego miejsce Polaka bądź któregoś z wychowanków - prawdopodobnie Diego Kochena. Niemiec ma bowiem obawiać się, że jego linia defensywy się rozluźni po sukcesie i narazi Garcię na stratę większej liczby bramek, a co za tym idzie - wyróżnienia indywidualnego.
"Prawda jest taka, że zrelaksowana postawa "Teka" podczas poniedziałkowej parady mistrzów, gdy jadł i palił bez przerwy, nie daje żadnych podstaw, by sądzić, że za kilka godzin będzie bronił bramki Barcelony, w którym rywal gra o życie" - czytamy w artykule Sportu.
Grającym o ligowy byt rywalem jest 18. w tabeli La Liga Deportivo Alaves. Początek meczu zaplanowano na godz. 21:30 w środę 13 maja. Relację tekstową na żywo śledzić będzie można na portalu Sport.pl oraz za pośrednictwem aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
Zobacz też: Media: Lukas Podolski zakończy karierę po sezonie 2025/26