W poniedziałek 11 maja krótko po godz. 17:00 piłkarze i sztab szkoleniowy FC Barcelony wyjechali autokarem spod Camp Nou, by wraz z kibicami świętować mistrzostwo Hiszpanii. Niemal od samego początku przejazdu prym wśród celebrujących wiedli Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny, którzy w duecie zasiedli na dachu kabiny pojazdu.
Oczywiście, jak można było się spodziewać, show skradł golkiper "Barcy". Szczęsny w swoim stylu wykonywał gesty radości do kamery, aż w pewnym momencie... "puścił dymka" z elektronicznego papierosa. Kilkanaście godzin wcześniej bawił się z fanami do przyśpiewki "Szczęsny Fumador", czyli "Szczęsny Palacz". To najlepiej podsumowuje charakter Wojtka.
Lewandowski z kolei wyciągnął telefon i nagrywał zgromadzonych wokół autokaru kibiców. Śpiewał przyśpiewki. Klaskał. Tańczył. Chłonął atmosferę. Cieszył się być może swoim ostatnim mistrzowskim tytułem zdobytym z "Blaugraną".
Reporterzy BarcaTV jednak się do niego nie zbliżali. Rozmawiali z innymi. Głównie z wychowankami, m.in. Pau Cubarsim. A "Lewy" i Szczęsny wciąż byli w swoim świecie. Odizolowani od reszty drużyny, bez zmartwień, popijając colę z puszki. Jako pierwszy do celebracji z zespołem powrócił golkiper - tylko na chwilę. Po prostu uzupełniał zapasy na resztę wycieczki. Lewandowski niezmiennie pozdrawiał fanów z czołowego miejsca.
W pewnym momencie Dominik Piechota z Kanału Sportowego postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i rzucić mikrofon w kierunku polskiego duetu. I tak zaczęło się kilkunastominutowe show, w trakcie którego obaj panowie zabawiali zgromadzoną na transmisji publikę.
- Skąd ty ten mikrofon wytrzasnąłeś? - pytał zdziwiony Szczęsny.
- Z kieszeni - odparł Lewandowski.
Nagle zaczęli recytować wiersz Juliana Tuwima "Lokomotywa". Pojawiły się także dowcipy. Humory dopisywały. W pewnym momencie obaj panowie poprosili kibiców o to, by rzucili w ich kierunku polską flagę bądź szalik - ostatecznie flaga pojawiła się na autokarze.
Padło także pytanie z ust Szczęsnego. Pytanie, na które wielu chciałoby poznać odpowiedź. Mianowicie, czy Robert Lewandowski zostanie w Barcelonie na kolejny sezon? Argument był prosty: "w Barcelonie jest już więcej Polaków niż w Chicago, a w Turynie jest tylko Arek Milik". "Lewy" jednak odwlekał temat.
Szczęsny wyjął nawet asa z rękawa w postaci słynnego "se queda", które fani "Blaugrany" kojarzą z Neymarem. Brazylijczyk wówczas odszedł z "Barcy" do PSG. Czy taki sam los podzieli kapitan reprezentacji Polski i powędruje do innej ligi? Przekonamy się w najbliższych tygodniach.
Zobacz też: "To już pewne". Ivi Lopez odchodzi z Rakowa. Już są chętni, dwa polskie kluby