Robert Lewandowski zbliża się do końca kontraktu z FC Barceloną. Nie wiadomo, jaki będzie kolejny krok reprezentanta Polski, ale rzekomo opcją ma być wyjazd do Stanów Zjednoczonych, gdzie poważne zainteresowanie wykazuje jeden klub.
Chodzi o Chicago Fire, które już miało wycofać się z wyścigu o 37-latka, a jednak dalej pojawiają się w tym temacie głośne spekulacje. Ostatnie dotyczyły potencjalnego wynagrodzenia. "Dyskutowane kwoty mogą sięgnąć 15 milionów euro brutto za sezon, z możliwością wzrostu do 20 milionów euro po dodaniu premii" - przekazało katalońskie "Mundo Deportivo". Czy te kwoty, znacznie większe niż możliwe do zaoferowania przez Barcelonę, realnie są na stole negocjacyjnym?
Sprawdź również: Są już jedną nogą w Ekstraklasie! Oto tabela I ligi po sobocie
Wątpliwości ma Janusz Michallik, były reprezentant Stanów Zjednoczonych, a obecnie ekspert piłkarski za oceanem oraz w Polsce. Jest on dobrym znajomym Gregga Berhaltera, trenera Fire, z którym często rozmawia i ma pewne informacje dotyczące możliwego transferu Lewandowskiego. W tym dotyczące pensji.
- Były takie plotki, że (w Chicago Fire - red.) nie są już zainteresowani, ale teraz widzę sumy, jakie ma kosztować. Ale nie są one dokładnie takie. Rozmawiam z trenerem Chicago bardzo często, m.in. w piątek - powiedział w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Onetem. Według jego ustaleń "kwoty podawane przez Hiszpanów są nieco zawyżone".
Ze względu na bliską znajomość oraz zaufanie od Berhaltera Michallik nie chce ujawniać wszystkiego. - (Trener Fire - red.) daje mi dużą swobodę, o czym mogę powiedzieć, a czego nie, ale nie jestem takim dziennikarzem, któremu zależy na "breaking news". Tego nie chcę mówić, ale wiem, że rozmawiali niedawno z adwokatami, jeśli chodzi o podatki w Stanach Zjednoczonych i inne szczegóły. Przypuszczam, że nie tylko Chicago Fire rozmawia (z Lewandowskim - red.) - wyjawił.
Polsko-amerykański ekspert widzi sporo plusów potencjalnego transferu napastnika do stanu Illinois. - Wydaje mi się, że wiedzą, w jakim miejscu są. [...[ Berhalter, który był trenerem reprezentacji Stanów Zjednoczonych [...], odbudował tę drużynę. Teraz są na bardzo dobrym, czwartym miejscu. Strzelają sporo bramek, a i wydaje mi się, że jest to klub, który chce wrócić do swoich tradycji, gdy grali nasi piłkarze: Roman Kosecki, Jerzy Podbrożny i Piotr Nowak. (Oni trzej - red.) zaczynali w pierwszym roku istnienia klubu od zdobycia mistrzostwa Stanów Zjednoczonych - ocenił.
Co istotne, Berhalter "lubi grać środkowym napastnikiem", zatem zespół grałby na Lewandowskiego. To widać już teraz, bowiem zajmujący tę pozycję Hugo Cuypers zdobył w tym sezonie już 10 bramek i jest liderem klasyfikacji strzelców MLS (wraz z Petarem Musą z FC Dallas). Zdaniem Michallika właśnie uznanie szkoleniowca dla polskiego zawodnika jest bardzo istotnym aspektem całej sprawy. To nie może zostać przyćmione przez inne aspekty.
Taki ruch byłby też oczywiście bardzo korzystny z punktu widzenia marketingowego, bowiem w Chicago jest liczna Polonia, której część garnęłaby się na mecze 37-latka. - To nie jedyny powód. Berhalter ma ogromne uznanie dla Lewandowskiego jako wielkiego piłkarza, napastnika, to ma sens - podkreślił ekspert.
W tym sezonie Robert Lewandwski zaliczył 42 występy, 18 trafień i cztery asysty w barwach FC Barcelony. Szansę na poprawienie tego bilansu będzie miał w niedzielę 10 maja, gdy jego drużyna podejmie Real Madryt - o ile na Camp Nou nie wygrają goście, miejscowi będą świętować tytuł.