W Realu pożar tuż przed El Clasico. Arbeloa powiedział, co o tym myśli

- Nie pracuję w CIA i nie oskarżam piłkarzy - powiedział Alvaro Arbeloa na konferencji prasowej przed meczem z FC Barceloną. Tak, afery w Realu Madryt to główny temat rozmów przed starciem z odwiecznym rywalem. Ale nie ma co się dziwić, bo w ostatnich dniach kibice z całego świata zasiadali do najnowszych doniesień medialnych z szatni "Królewskich" jak do telenoweli.
SOCCER-SPAIN-ESP-RMA/
Fot. REUTERS/Bruna Casas

Real Madryt przegrał sezon 2025/26 nie tylko na boisku, ale i wewnątrz zespołu. Kolejne konflikty pojawiające się w szatni doprowadziły do absurdalnej sytuacji, w wyniku której - przynajmniej według doniesień medialnych - doszło do awantury pomiędzy Fede Valverde i Aurelienem Tchouamenim. Francuz w trakcie sprzeczki miał uderzyć Urugwajczyka, który w efekcie uderzył głową o stół, a następnie trafił do szpitala. Tym samym opuści niedzielny mecz przeciwko FC Barcelonie, o którym wielu fanów chyba już zdążyło zapomnieć.

Zobacz wideo Kosecki szczerze o swojej karierze: Po każdej kontuzji wracałem gorszy...

El Clasico jest tylko tłem dla afer w Realu. Arbeloa zmierzył się z dziennikarzami

Jak to w ogóle brzmi - zapomnieć o meczu z Barceloną? Cóż, szanse "Królewskich" na zdobycie mistrzostwa kraju są już niemal zerowe, gdyż "Blaugrana" do przypieczętowania 29. tytułu potrzebuje zaledwie punktu. A w tle dzieją się rzeczy, które przed kilkunastoma miesiącami trudno było sobie wyobrazić. Żeby było ciekawiej - o afery obwinia się szkoleniowiec Realu, Alvaro Arbeloa. I o ile do obwiniana się za porażki zdążyliśmy przywyknąć, o tyle tutaj trudno zrozumieć Hiszpana.

- Jeśli chcecie kogoś obwiniać, jestem tutaj. Nie zamierzam palić moich zawodników na stosie, ponieważ na to nie zasługują. Nie mam zamiaru zapominać o ich wysiłku i zaangażowaniu oraz miłości do tej koszulki. [...] Wszyscy możemy popełniać błędy i obaj [Valverde i Tchouameni - red.] zasługują na to, by zapomnieć o tej sprawie. Krąży wiele kłamstw. Między innymi to, że nie są profesjonalistami. Fałszem jest też, że zlekceważyli mnie lub że nie grają, bo mają ze mną jakiś problem. To całkowita nieprawda, na którą nie zamierzam pozwolić. [...] Czasami frustracja i złość rodzą sytuacje, których nie chcemy - stwierdził 43-latek cytowany przez dziennik Marca.

Największe rozczarowanie Arbeloi to wcale nie bójka dwóch kluczowych zawodników czy to, że kapitan drużyny wylądował w szpitalu. Hiszpan podkreślił kilkukrotnie, że jest zawiedziony faktem, iż z szatni jego zespołu wypływały informacje, które powinny pozostać w zamkniętym gronie.

- Miałem kolegę w drużynie, który uderzył innego kijem golfowym. To, co dzieje się w szatni, powinno w niej zostać i to boli mnie najbardziej. To są sytuacje, które zawsze się zdarzały, ale wcale tego nie usprawiedliwiam. To był wypadek i mieliśmy pecha, że Fede musi pauzować. To ma więcej wspólnego z pechem niż z tym, co naprawdę się stało. Przeprosili i od tego momentu musimy skupić się na meczu - podkreślił.

- Zawodnicy wiedzą, że popełnili błąd i musi on służyć za przykład dla reszty. Musimy podążać tą drogą. Nie jest łatwo mierzyć się z dwoma sezonami bez trofeum i wszystkim, co wydarzyło się wokół. Bycie zawodnikiem Realu Madryt wiąże się z wieloma oczekiwaniami. Jestem pewien, że musimy być lepsi, ale widzę szatnię gotową, by znów wygrywać - dodał.

I choć Arbeloa zaznaczał, że skupia się wyłącznie na meczu z Barceloną, to dziennikarze wciąż dokręcali mu przysłowiową śrubę. Hiszpan mógł poczuć się jak na przesłuchaniu, gdy otrzymywał kolejne pytania o to, kto wynosi informacje z szatni i czy zostały podjęte wobec tych osób działania.

- Dla mnie to zdrada i brak lojalności dla herbu Realu. Ale nie pracuję w CIA i nie oskarżam zawodników. Wokół klubu jest wiele ludzi. To, co dzieje się z moimi zawodnikami pozostanie między nimi a mną i posłuży jako przykład - powiedział 43-latek.

Jeśli chodzi o kwestie personalne - Fede Valverde z powodu urazu głowy zabraknie w kadrze na El Clasico. Aurelien Tchouameni z kolei będzie do dyspozycji trenera. Ponadto klub ukarał obu piłkarzy, którzy będą musieli zapłacić po 500 tysięcy euro.

Mecz FC Barcelony z Realem Madryt zaplanowano na niedzielę 10 maja. Pierwszy gwizdek sędziego na Camp Nou wybrzmi o godz. 21:00. Relację tekstową na żywo będzie można śledzić na portalu Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE.

Zobacz też: Jednak nie Widzew? Jest kolejny chętny na gwiazdę Legii

Więcej o: