Wokół przyszłości Roberta Lewandowskiego narasta coraz większa niepewność. Warunki jego ewentualnego pozostania w FC Barcelonie negocjuje obecnie Pini Zahavi. Zdaniem hiszpańskich mediów wpływ na decyzję samego napastnika może mieć wizja Hansiego Flicka co do dalszej roli Polaka w zespole. Nie milkną także plotki o potencjalnych przenosinach do Włoch. Lewandowskiego w AC Milanie rzekomo widziałby trener Massimiliano Allegri. Tymczasem do gry na poważnie miałby włączyć się kolejny podmiot.
Chodzi o Chicago Fire. O zainteresowaniu klubu z MLS wiadomo od dawna. Ostatnimi czasy o tej opcji mówiło się jednak nieco mniej. W piątek "Mundo Deportivo" ogłosiło, że ekipa z "Wietrznego Miasta": "naciska z całych sił". Przygotowała nawet niezwykle kuszącą ofertę.
Proponowana Lewandowskiemu pensja miałaby być znacznie wyższa niż ta, na którą mógłby liczyć w Europie. - Dyskutowane kwoty mogą sięgnąć 15 milionów euro brutto za sezon, z możliwością wzrostu do 20 milionów euro po dodaniu premii - wyjaśniła gazeta.
Zobacz też: Tak Raków zagrał w debiucie nowego trenera. Dwa gole w dziewięć minut
To i tak mniej niż Lewandowski zarabia obecnie. Zdaniem mediów inkasuje około 20 mln euro za sezon gry. FC Barcelona zaproponowała mu z kolei roczną umowę z pensją o ponad połowę niższą. Według "Przeglądu Sportowego": "Polak chce dwuletniego kontraktu po 8 mln euro za sezon plus premie". Chicago Fire oferuje więc wyraźną przebitkę.
Pytanie tylko, czy doniesienia "Mundo Deportivo" można uznać za wiarygodne. Nie tak dawno Joe Chatz, dziennikarz na co dzień mieszkający w Chicago, sugerował, że klub nie da Lewandowskiemu aż tak dużych pieniędzy. - Przyznam szczerze, że nie słyszałem ani jednej liczby, ale spodziewam się, że będą znaczące. Oczywiście nie w okolicach 23 mln dol. (ok. 19,5 mln euro - red.), bo to byłoby bezprecedensowe. Takie poziomy osiąga się tylko wtedy, gdy mają miejsce takie kontrakty jak Messiego z Apple - tłumaczył w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet".