Prawdziwy szok przeżyli w czwartkowe popołudnie 7 maja kibice Realu Madryt. To, że w szatni Madrytczyków źle się dzieje, to żadne zaskoczenie. Jednak skala okazała się ogromna. Doszło do bójki między pomocnikami: Aurelienem Tchouamenim i Federico Valverde. W jej efekcie ten drugi skończył w szpitalu. Do teraz nie wiadomo, co dokładnie się stało. Hiszpańskie media twierdziły, że Tchouameni uderzył Urugwajczyka. Ten z kolei w oficjalnym oświadczeniu twierdził, iż w trakcie kłótni przypadkowo przywalił głową w stół, co wywołało rozcięcie i wizytę w szpitalu.
Niezależnie od dokładnego przebiegu zdarzeń, wybuchła ogromna afera, która tylko pokazała, jak fatalnie wygląda obecnie sytuacja w Realu Madryt. Klub ogłosił, że rozpoczął w tej sprawie oficjalne postępowanie. Hiszpańskie media donosiły, że "Królewscy" potraktują obu zawodników surowo, lecz kary będą wyłącznie finansowe. To potwierdziło się w kolejnym komunikacie od Realu.
- Zarówno Aurelien Tchouameni, jak i Federico Valverde stawili się dziś w klubie przed obliczem osoby odpowiedzialnej za prowadzenie śledztwa. Podczas spotkania obaj wyrazili żal, że do sytuacji doszło i się wzajemnie przeprosili. Przeprosili także kolegów z zespołu, sztab szkoleniowy, cały klub oraz fanów. W pełni zaakceptowali też nałożoną na nich karę. Real Madryt zdecydował o karze finansowej w wysokości pół miliona euro dla każdego z nich, kończąc tym samym wewnętrzne postępowanie - czytamy.
Całe to zamieszanie w Realu wybuchło tuż przed wyjazdowym El Clasico z FC Barceloną. "Królewscy" muszą wygrać na Spotify Camp Nou, by zachować jeszcze matematyczne szanse na mistrzostwo Hiszpanii. Ten mecz już niedzielę 10 maja o 21:00.