FC Barcelona jest coraz bliżej drugiego z rzędu mistrzostwa Hiszpanii. Wielki krok ku temu wykonała w sobotę. Wtedy to pokonała na wyjeździe Osasunę Pampeluna 2:1, a jednym z bohaterów okazał się Robert Lewandowski, który strzelił gola na 1:0. Wygrana ta mogła nawet zdecydować o tytule mistrza Hiszpanii. Wszystko zależało jednak od odpowiedzi największego rywala - Realu Madryt.
Po sobotnim meczu przewaga FC Barcelony w tabeli urosła do 14 punktów. Gdyby więc Real w niedzielę przegrał lub nawet zremisował z Espanyolem, to drużyna Hansiego Flicka tytuł miałaby już gwarantowany. W czterech ostatnich meczach sezonu Real mógłby bowiem zdobyć maksymalnie 12 punktów, a zatem nie miałby matematycznych szans na odrobienie strat.
Taki scenariusz ostatecznie się nie ziścił. Drużyna Alvaro Arbeloi wygrała 2:0, a obie braki zdobył Vinicius Junior. Tym samym powiększyła swój dorobek do 77 punktów. FC Barcelona ma ich o 11 więcej. Teoretycznie, gdyby Real wygrał wszystkie pozostałe spotkania, a FC Barcelona wszystkie przegrała, to trofeum trafiłoby do Madrytu. Trudno jednak sobie coś takiego wyobrazić. Katalończykom do mistrzostwa wystarczą dwa remisy w czterech meczach.
Zobacz też: Mediolan nie zaśnie! Wielka chwila Piotra Zielińskiego
Losy pierwszego miejsca wydają się więc przesądzone. Podobnie jest w przypadku drugiej pozycji. Trzeci Villarreal do Realu Madryt traci obecnie 9 punktów, a czwarte Atletico Madryt - 14. Ekipa Diego Simeone może więc co najwyżej zakończyć sezon na najniższym stopniu podium.
Niemal pewny spadku do drugiej ligi jest natomiast Real Oviedo. Do bezpiecznego 17. miejsca traci bowiem osiem punktów. W strefie spadkowej pozostają także Levante i Sevilla.
Tabela LaLiga [stan na 3 maja]: