Wiele wskazywało na to, że starcie Osasuna - Barcelona zakończy się remisem 0:0. Mecz był wyrównany, a żadna z drużyn nie potrafiła złamać drugiej. Jednak w tym kluczowym momencie w 81. minucie, gdy Marcus Rashford posłał dośrodkowanie w pole karne, to Robert Lewandowski uciekł obrońcy i głową pokonał bramkarza. Polak nie zapewnił Katalończykom zwycięstwa samodzielnie, bo pięć minut później trafił też Ferran Torres i jak się okazało, uczynił to na barcelońskie szczęście, gdyż potem stracili jeszcze gola, wygrywając ostatecznie 2:1.
Nie ma jednak wątpliwości, że to nasz reprezentant był w tym meczu kluczowy. Spotkanie potrzebowało kogoś, kto w końcu znajdzie klucz do kłódki, jaka wisiała na obu bramkach. Lewandowski okazał się tym człowiekiem. Właśnie ten aspekt mocno podkreśla kataloński dziennik "Sport". Zdaniem tamtejszych dziennikarzy, nieważne co kto sądzi w tym sezonie o Polaku, nadal potrafi on decydować o losach meczu właśnie w tak wyrównanych starciach.
- Jedni powiedzą, że daleko mu do najlepszej wersji. Inni marzą już wręcz, by sezon się skończył, a on odszedł. Mają jednak jeden problem. Lewandowski nadal jest zdeterminowany, aby pokazać im, że nadal ma swój instynkt. To oczywiste, że fizycznie nie jest już w takiej formie, jak kiedyś, a Flick specjalnie dawkował mu grę. Jednak niezależnie od wszystkich danych, jakie można analizować, w Pampelunie, w tym bardzo wyrównanym i zaciętym boju, był tylko jeden człowiek zdolny przełamać impas i zapobiec bezbramkowemu remisowi, na który się zanosiło - czytamy.
Zdaniem Hiszpanów wciąż mało komu tak zależy, jak Polakowi. Jednak to nie oznacza, że jest bliżej pozostania w klubie. - Lewandowski nie ma już takich liczb, jak w przeszłości, ale wciąż jest głównym sztyletem Barcelony. Jego celebracja gola z Osasuną pokazała, że nadal zależy mu tak samo mocno, a może i mocniej, niż kolegom z drużyny. Otworzył wynik, nakierował Barcelonę na zwycięstwo i położył mistrzostwo kraju swej drużynie już praktycznie na srebrnej tacy. Do rozstrzygnięcia pozostaje tylko to, co zdarzy się już po sezonie. Na razie jego kontrakt wygasa, a on z każdym dniem zdaje się oddalać od pozostania na Camp Nou - podsumowuje "Sport".