Lewandowski nagle wypalił po meczu. "Nie będziemy o tym rozmawiać"

- Rashford posłał bardzo dobrą piłkę, idealną dla napastnika: widziałem go po prawej stronie, a po lewej byłem zupełnie sam. Wiedziałem, że strzelę gola - podkreślał Robert Lewandowski. Pochwalił kolegę za idealne podanie, które zapewniło mu trafienie, a także otworzyło wynik spotkania z Osasuną Pampeluna (2:1). FC Barcelona jest już o krok od mistrzostwa Hiszpanii. I choć w stolicy Katalonii panuje wielki optymizm i kibice chłodzą już szampany, to Polak mocno uspokajał w tej kwestii.
Robert Lewandowski
Screen z X

"W tym potrójnym sukcesie Hansiego Flicka [trzy mistrzostwa kraju, dwa w Niemczech i jedno w Hiszpanii, przyp. red.], który teraz planuje zwiększyć do liczby '4', jest wspólny mianownik: posiadanie Roberta Lewandowskiego jako głównego sojusznika. Napastnik strzelił łącznie aż 102 gole, odgrywając decydującą rolę w tytułach tego trenera" - pisało "Mundo Deportivo". I w sobotnią noc Polak udowodnił, że te słowa nie były na wyrost. Dołożył 103. bramkę i to bardzo kluczową. FC Barcelona biła głową w mur, aż do 81. minuty. Wtedy ten mur skruszył nasz rodak i przyczynił się do zwycięstwa 2:1 nad Osasuną Pampeluna.

Zobacz wideo Lewandowski królem strzelców Serie A? Żelazny: Robert byłby tam znaczącą postacią

Robert Lewandowski uspokaja i powstrzymuje przed hurraoptymizmem. "To nasz cel"

- W pierwszej odsłonie spotkania graliśmy bardzo wolno z piłką i nie mogliśmy przekroczyć linii pola karnego rywali. W kolejnych 45 minutach poprawiliśmy się w tym aspekcie i ostatecznie zdobyliśmy trzy punkty - analizował Lewandowski po meczu, cytowany przez kataloński "Sport".

Te punkty mocno zbliżyły Barcelonę do tytułu. Teraz presja jest na barkach Realu Madryt. Jeśli nie wygra niedzielnego spotkania, to Katalończycy będą cieszyć się z tytułu. Mimo wszystko Polak nieco tonował emocje. - Do końca sezonu mamy cztery starcia i naszym celem jest to, by wywieść z nich maksymalną liczbę punktów. Jeśli ostatecznie osiągniemy 100 "oczek", tym lepiej, ale najważniejsze jest, by ciągle dokładać je i wygrać mistrzostwo - podkreślał. - Pragnę świętować tytuł z Barceloną. To wspaniały moment, móc wygrać i celebrować z fanami, uczestnicząc w paradzie przez miasto... To bardzo piękne. Ale do końca musimy wygrywać mecze. Nie wiem, kiedy nastąpi triumf w La Lidze. Dopóki nie wygramy mistrzostwa, nie będziemy o tym rozmawiać - dodawał. 

Zobacz też: W całej Portugalii piszą o mistrzostwie Porto i Polaków! "Kapitan bez opaski". 

Lewandowski mówi o bramce. "Piłka idealna dla napastnika"

Lewandowski przeanalizował też własne trafienie. To padło po kapitalnym dośrodkowaniu od Marcusa Rashforda. Polak wyskoczył wysoko i wbił piłkę do siatki. - Jestem bardzo szczęśliwy ze zwycięstwa i z tego, że zdobyłem kluczową bramkę na 1:0. Wiedzieliśmy już przed meczem, że na tym stadionie nie będzie łatwo. Widziałem, że linia spalonego była trochę przesunięta do przodu. Marcus miał okazję stawić czoła sam, a najważniejsze było to, by się nie spieszyć. Posłał bardzo dobrą piłkę, idealną dla napastnika: widziałem go po prawej stronie, a po lewej byłem zupełnie sam. Wiedziałem, że strzelę gola - ujawnił Lewandowski. 

Było to 119. trafienie Polaka w barwach Barcelony. Tylko jednej bramki brakuje mu, by awansować do TOP 10 najlepszych strzelców klubu w historii. Zostawił już w tyle takie legendy jak Luis Enrique czy Ronaldinho. Szans na to, by dogonić czołówkę, będzie miał już niewiele, bo tylko cztery mecze, chyba że zdecyduje się przedłużyć umowę z klubem. Ta kwestia nie została jeszcze przesądzona. Jak dotąd ani Lewandowski, ani Deco nie podjęli decyzji. Ewentualna kontynuacja współpracy będzie jednak oznaczać dla 38-latka sporą obniżkę wynagrodzenia i najprawdopodobniej brak regularnej gry.

Więcej o: