W sobotni wieczór FC Barcelona mogła wykonać kolejny wielki krok w kierunku mistrzostwa Hiszpanii. Zadaniem zespołu Hansiego Flicka było pokonanie Osasuny Pampeluna, która 26 kwietnia pokonała u siebie Sevillę. Katalończycy liczyli na kolejny udany wyjazd, bowiem 25 kwietnia wygrali w delegacji z Getafe.
W podstawowym składzie Barcelony znalazło się miejsce dla Roberta Lewandowskiego, który miał u swego boku Roony'ego Bardghjiego - zastępującego kontuzjowanego Lamine'a Yamala, a także Fermina Lopeza. Za plecami Polaka miał operować Dani Olmo.
Barcelona wiedziała, że w Pampelunie nie czeka na nią łatwe wyzwanie. W lutym przegrał tutaj Real Madryt (1:2). A o tym, że łatwo wygrać nie będzie Barcelonie przekonaliśmy się w pierwszych 45 minutach. Goście przeprowadzili jedną niezłą akcję, którą na gola mógł zamienić Robert Lewandowski, ale w trudnej sytuacji uderzył nad bramką. To jednak gospodarze mogli się podobać bardziej.
Ante Budimir dwa razy sprawdził Joana Garcię, a także przeprowadził akcję przez kilkadziesiąt metrów. Zatrzymał go dopiero słupek, który uchronił Barcelonę przed utratą gola.
Po zmianie stron działo się więcej, a od 81. minuty piłkarze zabrali kibiców w prawdziwą jazdą rollercoasterem. Zaczął Robert Lewandowski, który pokonał Herrerę strzałem głową.
Na 2:0 podwyższył Ferran Torres, wykorzystując prostopadłe podanie od Fermina Lopeza. Wynik ustalił Raul Garcia, który zdobył gola głową, pokonując Joana Garcię. Taki rezultat oznacza, że już w niedzielę Barcelona może zostać mistrzem Hiszpanii. Warunek jest jeden - Real Madryt musi stracić punkty z Espanyolem.
Kolejny mecz FC Barcelona rozegra już 10 maja. Jej rywalem będzie Real Madryt. Osasuna dwa dni wcześniej (8 maja o 21:00) zmierzy się w Walencji z Levante.