Marcus Rashford jeszcze do niedawna wydawał się na wylocie z FC Barcelony. Hiszpański portal eldesmarque.com twierdził nawet, że trener Hansi Flick pokazał mu oraz Robertowi Lewandowskiego "drzwi". Wszystko przez to, że nie wystawiał ich w pierwszym składzie w meczach z Espanyolem i Celtą Vigo. Teraz sytuacja wokół 28-letniego Anglika wydaje się bardziej skomplikowana.
Wygląda na to, że FC Barcelona nie do końca zrezygnowała z tego zawodnika. Ma co prawda prawo wykupić go za około 30 mln euro z Manchesteru United, ale raczej się na to nie zdecyduje. Brytyjskie Sky Sports podało za to, że angielska ekipa nie zamierza renegocjować tej kwoty, więc w tej sytuacji: "Barcelona rozważa złożenie kolejnej propozycji wypożyczenia". Plan wydaje się nieco naiwny - tym bardziej do gry włączył się kolejny klub.
Według BBC "autentyczne zainteresowanie" Rashfordem wykazał Tottenham. W tym wypadku brytyjska prasa spekuluje na temat transferu definitywnego. Działacze z Londynu mają spodziewać się dość przystępnej ceny, ponieważ kontrakt Rashforda z Manchesterem United wygasa w 2028 r., a klub raczej nie wiąże z nim przyszłości.
Zobacz też: Ogłaszają przed meczem Barcelony. "Lewandowski głównym sojusznikiem"
Napastnik mógłby też liczyć na miejsce w wyjściowym składzie ekipy Roberto De Zerbiego. Latem ma w niej bowiem dojść do kilku zmian. Niemal pewne wydaje się odejście Randala Kolo Muaniego, który wróci z wypożyczenia do PSG. Aby jednak plan związany z Rashfordem wszedł w życie, musi zostać spełniony jeden warunek.
Tottenham musi utrzymać się Premier League. A to wcale nie jest takie oczywiste. Na cztery kolejki przed końcem ekipa ta ma zaledwie 34 punkty i zajmuje 18. miejsce w tabeli. Jest zatem w strefie spadkowej. Do 17. West Hamu traci dwa "oczka". Problemem będzie też dość wymagający terminarz. W niedzielę 3 maja Tottenham zagra z Aston Villą, a potem czekają go mecze z Leeds, Chelsea i Evertonem.