Robert Lewandowski za kilka tygodni może pożegnać się z FC Barceloną. Dalej nie wiadomo, czy dojdzie do przedłużenia wygasającej umowy, ale chętnych na reprezentanta Polski nie brakuje. Obecnie najgłośniej jest o Juventusie.
"Dajcie mi Lewandowskiego, a poruszę świat'. Gra słów równie bluźniercza, co trafna, zważywszy na to, że pierwszym fanem tak sensacyjnego transferu jest nie kto inny, jak trener Luciano Spalletti" - informował turyński dziennik "Tuttosport", który ujawnił, że Polakowi oferowany jest roczny kontrakt z pensją w wysokości 6 mln euro netto.
Sprawdź także: Niemcy wezwali Polaka na dywanik. Chcą radykalnych zmian
Pierwsze spotkanie zarządu włoskiego klubu z agentem Polaka Pinim Zahavim miało zakończyć się pozytywnie, a sam zawodnik ma brać ten kierunek pod uwagę. Czy to oznacza, że skreśla Barcelonę? Niekoniecznie.
Kataloński dziennik "Mundo Deportivo" w odpowiedzi na doniesienia włoskiego medium skontaktował się z otoczeniem 37-latka. "Uważają chęć Juventusu do pozyskania Lewandowskiego bardziej jako pragnienie niż cokolwiek innego i twierdzą, że napastnik nie podjął jeszcze decyzji" - czytamy. Co sugeruje, jakoby większe zainteresowanie było po stronie Turyńczyków niż Polaka.
Na razie kwestia pozostania napastnika w stolicy Katalonii pozostaje otwarta, a kluczowe mogą okazać się najbliższe dni. "Spodziewane jest, że Zahavi przybędzie do Barcelony w przyszłym tygodniu, aby omówić przyszłość Lewandowskiego z najwyższymi władzami klubu" - wyjawiono. I przypomniano, że "zainteresowanie napastnikiem wyraziły również Milan, Chicago Fire (Major League Soccer w USA) i kluby z Arabii Saudyjskiej".
W tym sezonie Robert Lewandowski zaliczył 41 występów, 17 trafień oraz cztery występy w koszulce FC Barcelony.