0 - najpewniej z taką liczbą trofeów sezon zakończy Real Madryt. Choć "Królewscy" pozostali jeszcze w grze o mistrzostwo Hiszpanii, to ich strata jest ogromna - aż 11 punktów do lidera, FC Barcelony. Nic więc dziwnego, że władzom klubu kończy się cierpliwość i rozważają zmianę trenera. To, że po kampanii stanowisko straci Alvaro Arbeloa, jest niemal pewne, ale kto przyjdzie w jego miejsce?
Dość zaskakujące informacje w sprawie przekazał Manu Carreno na antenie Radia Cope. Okazuje się, że Florentino Perez i spółka nie spieszą się z wyborem nowego szkoleniowca. To dość nietypowa sytuacja, bo przecież grunt pali im się pod nogami. Jak ta bierność się objawia? - Mogę zdradzić, że Real Madryt nie skontaktował się jeszcze z żadnym trenerem, żeby powiedzieć: "Chcemy Ciebie". Branych pod uwagę jest wiele nazwisk, ale na nikogo klub się nie zdecydował, póki co - ujawnił dziennikarz.
A o jakich nazwiskach się mówi? W ostatnich dniach w kuluarach przewijały się takie postacie, jak Massimiliano Allegri (AC Milan), Didier Deschamps (Francja), Mauricio Pochettino (USA), Lionel Scaloni (Argentyna), Jose Mourinho (SL Benfica) oraz Juergen Klopp, pozostający obecnie bez pracy. Josep Pedrerol twierdził ostatnio, że ostatecznie Real wybierze kogoś z dwójki Mourinho - Klopp.
A co w sprawie miał do powiedzenia Carreno? - W tym zbiorze nazwisk, które przewijały się w przestrzeni medialnej, Mourinho jest jednym z kandydatów. Nie wiem, czy ma większe, czy też mniejsze szanse od innych. Ale jak dotąd ta puszka Pandory nie została otwarta, żeby powiedzieć: "Skontaktowaliśmy się już z tym trenerem". Jeszcze nie. Prawdopodobnie Portugalczyk nie przyjdzie, a jego ewentualny angaż byłby dla mnie zaskoczeniem - mówił.
Zobacz też: Romano informuje ws. przyszłości Lewandowskiego. "Podzielony wewnętrznie".
O tym, kto ostatecznie zostanie trenerem, a może to Arbeloa otrzyma kolejny kredyt zaufania, przekonamy się w najbliższych tygodniach. Przed Realem jeszcze pięć spotkań, w tym El Clasico, po czym nastąpi koniec sezonu. Ten "Królewscy" mogą spisać na straty: porażka w finale Superpucharu Hiszpanii, porażka już w 1/8 finału Pucharu Króla i to ze średniakiem drugiej ligi, a także porażka w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Na porażkę, czwartą, zapowiada się też w La Liga. Tylko prawdziwy kataklizm mógłby pozbawić Barcelonę tytułu.