W Hiszpanii wrze po blamażu Realu Madryt. "Martwy, rozbity i pogrążony"

Hiszpańskie media nie mają wątpliwości - Real Madryt skapitulował już ostatecznie w walce o mistrzostwo La Ligi. Dziennikarze bardzo krytykują zespół, włącznie z gwiazdorami Kylianem Mbappe i Viniciusem.
Fot. Marcelo del Pozo / REUTERS

Real Madryt w piątkowy wieczór mocno skomplikował swoje szanse na dogonienie FC Barcelony w tabeli La Ligi. To efekt tego, że tylko zremisował na wyjeździe 1:1 (1:0) z Realem Betis i jeśli FC Barcelona wygra w sobotę na wyjeździe z Getafe, to będzie już mieć aż 11 punktów przewagi, a do zakończenia sezonu zaledwie pięć kolejek. 

Zobacz wideo Żelazny mocno o trenerze Arsenalu: Arteta to trener z Instagrama

Hiszpanie zgodni. Real Madryt skapitulował w walce o tytuł

Hiszpańskie media nie mają wątpliwości, że tytuł dla Realu Madryt jest już praktycznie stracony. 

"Surowa i zasłużona kara dla Realu Madryt. Utrzymująca się niechlujność Realu ostatecznie przypieczętowała losy ligi, w której zdobycie piłkarze już dawno przestali wierzyć. Na stadionie La Cartuja drużyna Arbeloi wyszła na boisko z jedynym celem: nie dopuścić do wyniku, który dałby okazję, by mistrzostwo zostało rozstrzygnięte w El Clasico i coś niemal równie bolesnego — konieczności oddania mu honorów w formie szpaleru. Pojawia się nieuniknione pytanie: co bardziej bolałoby w wyobraźni kibiców Realu? - pisze "Marca".

Dziennikarz pisze, że piłkarze Realu Madryt nie potrafią już wywierać presji na FC Barcelonie. 

"Real Madryt od dłuższego czasu podąża inną drogą — taką, która oddaliła go od regularności niezbędnej do walki o tytuł. Kolejka po kolejce liga coraz bardziej przybiera barwy Barcelony, podczas gdy reakcja „Królewskich" okazała się żadna. Nawet załamanie formy Barcelony nie wydaje się już wystarczające, by podtrzymać nadzieję. Real zapomniał, jak wywierać presję. Zmuszony do tego, by nie popełnić błędu, zespół ponownie zmarnował kluczową okazję - czytamy. 

"Umierający, który nazywa się Real Madryt" - to tytuł z hiszpańskiego dziennika "Sport". Albert Masnou pisze, że najbliższe pięć spotkań będą koszmarem dla Realu Madryt, bo jego zdaniem, stracił już definitywnie szanse na tytuł. 

"Real jest smutnym odbiciem tego, czym kiedyś był. Chory, który leży przykuty do łóżka, próbuje wstać, czasem udaje mu się postawić stopę na ziemi, ale szybko znowu upada. Jest tak słaby, że modli się, by sezon jak najszybciej się skończył. Ale wie, że jeszcze długa droga przed nim. Pięć meczów w miesiącu, który będzie się dłużył w nieskończoność. Jeśli Real miał jeszcze jakiekolwiek szanse, by walczyć z Barceloną o mistrzostwo, to w Sewilli stracił je definitywnie.

"Co znamienne, to właśnie Barcelończyk Bellerin wydał wyrok w 94. minucie meczu, rozwiązując zamieszanie w polu karnym Realu. Real opuszczał boisko ze spuszczonymi głowami — martwy, rozbity i pogrążony. Remis uniemożliwia im wywieranie presji na Barcelonę" - dodaje "Sport". 

Masnou krytykuje też poszczególnych piłkarzy - m.in. Viniciusa i Kylina Mbappe. 

"Real teraz to drużyna zdolna atakować przez kilka minut w całkiem przyzwoity sposób, by potem runąć z hukiem jak zepsuta zabawka. Vinicius potrafi wpaść w pole karne rywala po efektownym rajdzie, a potem nie jest w stanie oddać sensownego strzału. Mbappe to kolejna rozczarowująca karta. Zupełnie nie taki, jakiego nam obiecywano. Dużo goli, które niewiele znaczą przez jego skłonność do znikania z gry. Camavinga dostarczył nowych argumentów swoim krytykom, którzy nie zostawiają na nim suchej nitki. I tak można by wymieniać aż po ostatniego, Pitarcha" - pisze. 

„Tylko Lunin uwierzył" - to tytuł relacji z meczu dziennika "AS". Luis Nieto uważa, że Real Madryt już skapitulował w walce o mistrzostwo. 

Zobacz także: Hiszpanie już wiedzą. Oto co Flick zrobi z Lewandowskim

"Gol Bellerina w ostatniej minucie doliczonego czasu gry przesądza o losach ligi i karze Real Madryt, który zagrał bardzo dobrze, a potem niemal nic. Tak też wyglądała jego cała kampania. Teraz już niemal oficjalnie można mówić o kapitulacji Realu Madryt. Tylko Lunin wierzył, że nadal możliwe jest przedłużenie pościgu za Barceloną. Pięcioma znakomitymi interwencjami opóźnił wyrównanie Betisu, który w pełni na nie zasłużył. Przed nimi teraz El Clasico bardziej o honor niż o presję" - czytamy. 

Real Madryt w najbliższej kolejce zagra na wyjeździe z Espanyolem. Mecz rozpocznie się 3 maja o godz. 21. 

Więcej o: