Robert Lewandowski nie ogłosił, czy przedłuży kontrakt z FC Barceloną, czy w przyszłym sezonie zagra w innym miejscu. Ewentualne odejście Polaka wiązałoby się też z koniecznością sprowadzenia nowego napastnika. Obok gwiazdorskich nazwisk czasem padają te mniej znane i niezbyt oczywiste.
Marzeniem katalońskiego klubu wydaje się Julian Alvarez z Atletico Madryt, a o potencjalnych roszadach czytamy w artykule na portalu hiszpańskiego radia Cadena SER, uwzględniając także sytuację Marcusa Rashforda.
"W obecnej sytuacji przyszłość Lewandowskiego i Rashforda wydaje się daleka od Camp Nou. O ile pierwszy z nich nie jest już tym zabójczym strzelcem, który niegdyś terroryzował Europę, drugi wciąż nie zabłysnął w Barcelonie. Dlatego obaj najprawdopodobniej opuszczą to letnie okno transferowe. Lewandowski i Rashford odchodzą, a... czy Alvarez może dołączyć do drużyny? W ostatnich miesiącach wiele mówiło się o potencjalnym transferze Argentyńczyka do Barcelony. Ma on jednak ważny kontrakt z Atletico Madryt, a jego transfer wydaje się dość skomplikowany" - czytamy. Po kogo innego mogliby sięgnąć Katalończycy?
Temat poruszono w audycji "Carrusel Deportivo" na antenie Cadena SER: "Ani Lewandowski, ani Alvarez: bombowy duet, który Santi Gimenez proponuje do ataku Barcelony". O kogo chodzi? - Nawet nie chcę widzieć Alvareza. Wolę Mikela Oyarzabala i Verdata Muriqiego - rzucił Santi Gimenez, dziennikarz. Bardzo ceni zwłaszcza tego drugiego.
- Gdyby Muriqi grał dla Wolfsburga, Hoffenheim albo Bristol, każda drużyna na świecie szalałaby, żeby go pozyskać, ale skoro gra dla Mallorki... - ocenił, doceniając 21 bramek zdobytych przez Kosowianina dla 15. zespołu La Ligi (lepszy jest tylko Kylian Mbappe z 23 trafieniami).
- Santi, ten duet jest znakomicie dobrany. Oyarzabal to napastnik, który idealnie pasowałby do Barcelony, a moim zdaniem we współczesnej piłce nożnej profil Muriqiego jest nieco niedoceniany, podczas gdy to zawodnik idealnie nadający się do czołowych klubów - wtórował Bruno Alemany, który wskazał, jaką rolę mógłby odgrywać w topowym klubie rosły napastnik (194 cm) robiący furorę na Balearach.
- Czy zawodnik taki jak Muriqi mógłby grać w podstawowym składzie Realu lub Barcelony? Cóż, nie. Ale posiadanie takiego zawodnika w składzie wydaje mi się niesamowitym atutem - stwierdził Alemany. - Nie, ale Real wygrał Ligę Mistrzów z Joselu - przypomniał Gimenez, na co przytaknął drugi z dziennikarzy.
Joselu to napastnik o podobnym profilu co Muriqi, który strzelił kilka ważnych goli dla Realu w kampanii 2023/24 - był to szczytowy moment jego kariery, a przecież we wcześniejszych latach daleko mu było do topowych klubów, podobnie jak Muriqiemu. Po przyłożeniu cegiełki do triumfu w LM pojechał też na zwycięskie dla Hiszpanii Euro 2024 (po turnieju wyjechał do Kataru), gdzie grał jednak mniej niż wspomniany Oyarzabal, strzelec decydującego gola w finale z Anglią (2:1).
Niespełna 29-letni piłkarz, żywa legenda Realu Sociedad, z którym dopiero co wygrał Puchar Króla, może grać na szpicy oraz na skrzydle, zatem przy ewentualnym transferze do Barcelony raczej zająłby miejsce swojego rówieśnika Rashforda. Z kolei Muriqiemu sposobem gry bliżej do Lewandowskiego - choć nie gwarantuje tylu goli, co Polak w najlepszych latach, to w tym sezonie osiągnięciami strzeleckimi przebija dwukrotnego zdobywcę nagrody FIFA The Best. Mógłby stanowić solidne uzupełnienie w rotacji z Ferranem Torresem, choć kto wie, czy w stolicy Katalonii nie pójdą na całość i nie wezmą gwiazdy pokroju Alvareza?
Zobacz również: "Informacja stulecia". Leo Messi wywołał burzę wokół klubu z piątej ligi
W tym wszystkim trzeba też brać pod uwagę ewentualnie pozostanie w FC Barcelonie Roberta Lewandowskiego, który w tym sezonie też trochę nastrzelał. Jego bilans to 17 trafień (i trzy asysty) w 40 meczach.