Od lutego 2009 roku Espanyol nie jest w stanie w La Liga wygrać z Barceloną i to nie zmieniło się sobotę 11 kwietnia. Mistrzowie Hiszpanii zdominowali pierwszą połowę, po której prowadzili 2:0. Potem co prawda w ich poczynania wkradło się nieco niepewności, bo goście strzelili na 2:1, a mieli też okazje na 2:2. Natomiast zmarnowali swój moment, za co Barcelona ukarała ich kolejnymi dwoma golami w końcówce. Żadna z bramek nie była autorstwa Roberta Lewandowskiego, jako że Hansi Flick tym razem posadził go na ławce i nie dał z niej wstać. Tymczasem rywale Polaka do walki o skład błysnęli.
Ferran Torres w końcu się przełamał i ustrzelił dublet. To jego pierwsze gole od 31 stycznia (15 meczów z rzędu bez trafienia). Za to Marcus Rashford trafił do siatki w drugim meczu ligowym z rzędu i w pewnym stopniu zrehabilitował się za brak skuteczności w Lidze Mistrzów przeciwko Atletico Madryt (0:2). Dziennik "Mundo Deportivo" podkreśla, że zarówno Anglik, jak i Hiszpan wysłali Hansiemu Flickowi sygnał, że jeśli Barcelona chce odrobić straty w dwumeczu z Madrytczykami, to oni są gotowi w tym pomóc. Kosztem np. Lewandowskiego.
"Wszyscy w szatni Barcelony wiedzą, jak trudnym zadaniem będzie odrobienie strat z Atletico, a dwóch zawodników właśnie wywalczyło sobie więcej pewności siebie. Marcus Rashford był już w pierwszym składzie, a teraz wysłał sygnał, że znów chce się w nim znaleźć. Ferran zamienił na gole oba celne strzały, jakie oddał przeciwko Espanyolowi, a co więcej, był też zaangażowany w wiele akcji. Flick jak dotąd wolał stawiać na Lewandowskiego w Lidze Mistrzów, ale trener był bardzo zadowolony z zaangażowania Ferrana i może dać mu szansę w poszukiwaniu epickiego powrotu na Metropolitano w Madrycie" - czytamy.
Niemiecki szkoleniowiec nie ma wiele czasu do namysłu przed rewanżem z Atletico. Ten odbędzie się bowiem już we wtorek 14 kwietnia o 21:00 na stadionie w stolicy Hiszpanii.