FC Barcelona pozostała w walce o końcowy triumf na dwóch frontach. Katalończycy rywalizują o mistrzostwo kraju oraz o Ligę Mistrzów, ale w gabinetach trwa planowanie ofensywy transferowej, którą dyrektor sportowy Deco oraz właściciel klubu Joan Laporta chcą przeprowadzić już latem.
Priorytetem "Barcy" na nadchodzące okienko ma być wzmocnienie pozycji napastnika. Wciąż nie wiadomo, czy w klubie zostanie Robert Lewandowski, a forma Ferrana Torresa pozostawia wiele do życzenia. Głównym celem katalońskiej ekipy od wielu tygodni jest grający w Atletico Madryt Julian Alvarez.
Jak poinformowała "Marca", Argentyńczyk jednak może być poza zasięgiem "Blaugrany". Po pierwsze - Atletico chce zabezpieczyć przyszłość swojego piłkarza, oferując mu pensję na poziomie 10 milionów euro netto. Po drugie - Barcelona na ten moment nie jest w stanie opłacić jego klauzuli odejścia.
Zdaniem Luisa F. Rojo "Barca" ustaliła, że każdy przeprowadzony w przyszłości transfer musi mieścić się w określonych widełkach. Finansowe Fair Play także nie pozwala obecnie klubowi ze stolicy Katalonii na to, by wydać ogromne pieniądze. Alvarez zatem może zostać niespełnionym marzeniem Deco.
W związku z tą informacją, można zacząć zastanawiać się, co z Robertem Lewandowskim. Wiadomo, że Laporta chce zatrzymać Polaka w klubie, ale zdaniem dziennikarza "Marki", szanse na to nie są zbyt duże. Problematyczne jest przede wszystkim oczekiwane przez 37-latka wynagrodzenie.
Wiele zatem wskazuje na to, że Lewandowski zmieni otoczenie, a "Barca" będzie zmuszona do wznowienia poszukiwań nowej "dziewiątki". Alvarez bowiem, zdaniem Rojo, nie będzie chciał uskuteczniać buntu wobec władzy "Atleti" i najpewniej zostanie w stolicy Hiszpanii.
Zobacz też: Tak Holendrzy ocenili Polaków i Szwedów. "To nie jest wymarzony rywal"