Przez niemal całe letnie okno transferowe w 2025 r. FC Barcelona walczyła o to, by wypchnąć Marc-Andre ter Stegena z klubu, zwłaszcza po wydaniu 25 mln euro na transfer Joana Garcii. Niemiec nie chciał słyszeć o możliwym odejściu, a potem pojawiła się kontuzja pleców, która wykluczyła go z gry na blisko pięć miesięcy. W styczniu ter Stegen zgodził się na wypożyczenie do Girony. Bramkarz zagrał dwa mecze w nowych barwach, a potem znów wypadł z gry z powodu kontuzji. To raczej wyklucza jego nadzieje na otrzymanie powołania do reprezentacji Niemiec na mistrzostwa świata.
W niedzielę odbywają się wybory prezydenckie w Barcelonie. W grze jest tylko dwóch kandydatów: Joan Laporta (był prezesem w latach 2003-2010 i 2021-2026) oraz Victor Font (rywalizował z Laportą w ostatnich wyborach). Swoje głosy oddali już Deco, Sergio Busquets, Aitana Bonmati, Xavi czy Alejandro Echevarria (były szwagier Laporty). W punkcie wyborczym pojawił się też ter Stegen.
Bramkarz Girony nie mógł oddać swojego głosu, ponieważ... komisja nie mogła zweryfikować jego dokumentów. Wygląda na to, że ter Stegen nie będzie mógł w ogóle oddać głosu w wyborach. Niemiec nie był obecny w momencie aktualizacji spisu wyborców i tego problemu nie udało się rozwiązać.
W niedzielny wieczór będzie jasne, kto został prezesem Barcelony. Piłkarze i sztab szkoleniowy tego klubu mają oddać swoje głosy po meczu z Sevillą, który rozpocznie się o godz. 16:15.
Najbliższe miesiące mogą okazać się decydujące w kontekście przyszłości ter Stegena w Barcelonie. Girona nie ma możliwości wykupu bramkarza po zakończeniu sezonu, a kontrakt Niemca z Barceloną jest ważny do czerwca 2028 r.
Zobacz też: Jagiellonia odstawiła reprezentanta Polski. Oto powód
Tuż po finalizacji wypożyczenia do Girony ter Stegen przyznał, że rozumie decyzję Hansiego Flicka ws. hierarchii bramkarzy w Barcelonie.
- Po kontuzji chciałem jak najszybciej wrócić na boisko. Uszanowałem jednak decyzję Flicka. Rywalizacja między bramkarzami była bardzo zdrowa, choć niektórzy twierdzą inaczej. Chciałem grać i szukałem szans na regularnie występy. Odejście było bardzo trudne, nadal ciężko mi o tym mówić. To prawie 12 lat w Barcelonie, z niezapomnianymi wspomnieniami, które zawsze będę nosił w sercu - tłumaczył reprezentant Niemiec.