- Chciałbym, żeby Robert Lewandowski kontynuował swoją karierę w Barcelonie - ujawnił ostatnio Joan Laporta. Sam zainteresowany decyzji jeszcze nie podjął. W związku z tym klub musi rozglądać się za potencjalnym następcą Polaka. W mediach przewija się wiele nazwisk, a najbardziej z Katalończykami łączy się Juliana Alvareza. - Według moich informacji będzie grał w FC Barcelonie. Jego czas w Atletico Madryt dobiegł końca. Motywacją Juliana jest przejście do drużyny, która może zdobyć mistrzostwo. Mogę to potwierdzić, Julian Alvarez po MŚ będzie grał w jednej z najlepszych drużyn na świecie - podkreślał Hugo Balassone, jeden z argentyńskich dziennikarzy. Teraz sam piłkarz rozbudził plotki.
Alvarez nie notuje najlepszego sezonu. W 41 meczach zdobył 16 bramek. Dwie z nich dopisał do konta we wtorkowy wieczór, w 1/8 finału Ligi Mistrzów przeciwko Tottenhamowi (5:2). I właśnie po tym spotkaniu stanął przed kamerami, zabierając głos w sprawie przyszłości. Czy kontaktował się z Barceloną? Czy jest nim zainteresowana? Czy on sam chce do niej dołączyć? - Co mam powiedzieć? Nigdy nic nie mówiłem na ten temat. Nieraz coś się powie, a potem narastają lawinowo [domysły, przyp. red.] w social mediach. Mówisz jedno i to generuje komentarze, a ja nigdy nic nie powiedziałem - podkreślał Argentyńczyk, cytowany przez "Mundo Deportivo".
- Czuję się szczęśliwy w drużynie, w której jestem. Ba, nawet bardzo szczęśliwy. Walczymy na trzech frontach. Oczywiście, jesteśmy w tyle, jeśli chodzi o rywalizację w La Liga, ale dobrze gramy w Lidze Mistrzów, a także powalczymy o trofeum Pucharu Króla, bo jesteśmy już w finale - podkreślał.
Czy po takiej deklaracji można się spodziewać, że Alvarez pozostanie w Atletico na kolejny sezon? Z pewnością, dla wielu kibiców te słowa właśnie taki scenariusz oznaczały. Kilka minut później sam piłkarz brutalnie sprowadził ich na ziemię. - Cóż, nie wiem [czy będę dalej grał w madryckiej drużynie, przyp. red.]. Może tak, może nie. Nigdy nie można nic zagwarantować. Ale jestem tu bardzo szczęśliwy - zapewniał, dziękując też za sympatię, którą czuje zarówno ze strony klubu, jak i kibiców. Te słowa jedynie wznieciły plotki.
Zobacz też: Wielkie porządki w Legii! Media: Kolejna osoba odchodzi z klubu.
Już od dawna mówi się, że Alvarez chce grać w Barcelonie, drużynie, która może mu dać trofea. A jak wiadomo, z Atletico o ich zdobywanie jest trudno. Zależy mu głównie na mistrzostwie kraju i tytule Ligi Mistrzów. Klub z Madrytu z pewnością tak łatwo napastnika sobie jednak nie odpuści. Jak donosiło Cadena SER, rzekomo Atletico może zgodzić się na sprzedaż zawodnika tylko pod jednym warunkiem - hojnej oferty finansowej. Mowa aż o 200 mln euro, a jak wiadomo, na taki koszt Barcelony obecnie nie stać. Alvarez pozostaje związany kontraktem z obecnym pracodawcą do 2030 roku, dlatego też ekipa z Madrytu może stawiać własne, nawet irracjonalne warunki.