Wybory w FC Barcelonie jawiły się jako formalność, a pozycja Joana Laporty jako ich faworyta niemal pewna. Ziarno niepewności zasiał jednak niedawny wywiad Xaviego Hernandeza, który w rozmowie z "La Vanguardią" ujawnił niewygodne fakty dla kandydata na prezydenta Barcelony, walczącego o to, by po raz trzeci objąć władzę w klubie.
- Prezydent nie mówi prawdy. Leo był już praktycznie zakontraktowany. W styczniu 2023 roku, po mistrzostwie świata, skontaktowaliśmy się. Powiedział mi, że chciałby wrócić i ja to widziałem. Rozmawialiśmy do marca i powiedziałem mu: kiedy dasz mi zielone światło, powiem prezydentowi, bo sportowo to ma sens. Prezydent zaczął negocjować kontrakt z ojcem Leo. Mieliśmy zielone światło od La Ligi, ale to prezydent wycofał się z całej operacji - mówił były trener Barcelony, ujawniając zarazem, że to Laporta postawił weto. Miał nawet powiedzieć, że Argentyńczyk "zrobi mu wojnę".
Wygląda na to, że były trener Barcelony mówił prawdę. Tak przynajmniej wynika z kolejnych doniesień, które dochodzą do nas z Hiszpanii. Portal fcbarca.com, gromadzący informacje dotyczące Barcelony, zacytował informacje Carrusel Deportivo. Okazuje się, że wywiad dotarł do Messiego, a jego otoczenie potwierdza te doniesienia.
- Dosłownie mówią mi, że w końcu prawda zaczyna wychodzić na jaw. I że krok po kroku wyjdzie wszystko, że Leo zrobił wszystko, co zostało mu powiedziane, żeby ponownie założyć koszulkę FC Barcelony. To za drugim razem. Za pierwszym - mówią mi wprost - ustalono wynagrodzenie w wysokości 10 milionów euro w pierwszym roku, żeby odnowić umowę. Później, kiedy to się nie wydarzyło, niewiele dni później podpisano Ferrana Torresa za 55 milionów euro - czytamy na wspomnianym portalu przytaczane słowa innego źródła - Cristobala Sorii z "El Chiringuito".
- Za drugim razem, tak jak powiedział Xavi, to Laporta odrzucił opcję powrotu Messiego. Mówią mi, że Leo zrobił wszystko, o co został poproszony, żeby ponownie móc założyć koszulkę FC Barcelony. Dosłownie - dodał Soria.
Przypomnijmy, że Xavi wyraził także formalne poparcie dla kontrkandydata Laporty - Victora Fonta i zadeklarował, że nie zamierza już wrócić do Barcelony. Grał w niej jako piłkarz, był także jej trenerem, ale teraz - jak sam mówi - jego celem jest "opowiedzieć prawdę". To właśnie z tego powodu ujawnił, że za zablokowaniem powrotu Messiego stał Laporta ze swoim otoczeniem.