Real Madryt sensacyjnie remisował. Aż nadeszła 94. minuta

Gigantyczne szczęście Realu Madryt! "Królewscy" przez większość meczu wyjazdowego z Celtą Vigo walili głową w mur, a nawet jak uzyskali prowadzenie, to dość szybko je stracili. Mogli przegrać, lecz uratował ich słupek, a w 94. minucie rykoszet sprawił, że w Madrycie nastąpiła eksplozja radości. Real wygrał z Celtą 2:1 i wywarł presję na FC Barcelonę w tabeli.
SOCCER-SPAIN-CEL-RMA/
Fot. REUTERS/Miguel Vidal

Od wielu miesięcy nie ma długotrwałego spokoju w Realu Madryt. "Królewscy" mieli całkiem udany luty, w którym wygrali pięć z sześciu meczów. Jednak marzec zaczęli od sensacyjnej porażki domowej 0:1 z Getafe. Drugiej ligowej z rzędu. Przez nią FC Barcelona uciekła im w tabeli na cztery punkty. W dodatku nadal z urazem zmaga się Kylian Mbappe, a jakby kłopotów było mało, to jeszcze więzadła zerwał Rodrygo i już w tym sezonie nie zagra. Osłabieni oraz wytrąceni z rytmu "Królewscy" musieli sobie poradzić na wyjeździe z Celtą Vigo, która na początku grudnia ograła ich w Madrycie 2:0. Powtórka takiego wyniku nie wchodziła dla Realu w grę.

Zobacz wideo Iran zapłaci za wycofanie się z mundialu. Ekspert tłumaczy

Real szybko zadał cios. Jednak prędko też takowy otrzymał

Madrytczycy zaczęli całkiem nieźle i prowadzili 1:0 już w 11. minucie. Wszystko za sprawą Aureliena Tchouameniego, który niepilnowany uderzył ze skraju pola karnego i trafił tuż przy słupku. Nie udało im się jednak dowieźć tego prowadzenia do przerwy. Już w 25. minucie Williot Swedberg zdemolował wręcz na lewym skrzydle Trenta Alexandra-Arnolda i zagrał piłkę w pole karne, gdzie obrońców Realu uprzedził Borja Iglesias. 

Real koniecznie potrzebował wygranej, ale to Celta była konkretniejsza w pozostałej części pierwszej połowy. Mało tego, gospodarze powinni byli prowadzić. Jednak w 45. minucie Swedberg w bliźniaczo podobnej sytuacji do tej, którą miał wcześniej Iglesias uderzył tak, że Thibaut Courtois zdołał interweniować. Tylko dzięki Belgowi do przerwy było 1:1. 

Niekorzystny VAR, a potem fura szczęścia. Real wygrywa!

Wydawało się, że druga połowa będzie zacięta i emocjonująca w walce o zwycięstwo. Nic z tego. Bardzo długo była senna, nijaka. Nic się ciekawego nie działo, aż w 70. minucie wkroczył... VAR. Sędzia główny został zawołany do monitora, by ocenić sytuację, w której pomocnik Celty Ferran Jutgla zagrał piłkę ręką w polu karnym. Sytuacja była ewidentna, ale gospodarzy uratowało to, że tuż przed zagraniem ręką faulowany był Ilaix Moriba. Wydaje się, iż tylko dlatego Real nie dostał rzutu karnego.

Za to tylko dzięki słupkowi Real nie stracił w 87. minucie gola na 1:2. Iago Aspas oszukał obronę "Królewskich" i uderzył w polu karnym po ziemi. Zabrakło jednak centymetrów, by piłka od obramowania bramki odbiła się inaczej. Real miał szczęście. Niedługo później dostał go jeszcze więcej. W 94. minucie Fede Valverde huknął zza szesnastki, a piłka trafiła w Marcosa Alonso i tak się odbiła, że kompletnie zaskoczyła bramkarza! "Królewscy" niemal cudem strzelili na 2:1, a po chwili mogli cieszyć się ze zwycięstwa! 

Celta Vigo - Real Madryt 1:2 (Iglesias 25' - Tchouameni 11', Valverde 90+4') 

Więcej o: