Robert Lewandowski nie tak wyobrażał sobie czwartkowy mecz z Atletico Madryt w Pucharze Króla. Polak wszedł na boisko w 37. minucie, gdy na tablicy wyników było już... 0:3. Cała pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0:4. Rezultat utrzymał się także do ostatniego gwizdka, co stawia FC Barceloną w koszmarnej sytuacji przed rewanżem. Być może losy spotkania dałoby się jeszcze odwrócić, gdyby nie kontrowersyjne decyzje sędziów.
Po spotkaniu kibice najwięcej zastrzeżeń mają do sytuacji z 52. minuty. Wówczas do siatki Atletico trafił Pau Cubarsi i wydawało się, że Barcelona złapała kontakt. Nic z tego! Sędziowie postanowili sprawdzić, czy gol był prawidłowy. Analiza wideo trwała bardzo długo, ale ostatecznie trafienie anulowali. Zanim strzał oddał środkowy obrońca, piłka odbiła się jeszcze od nóg Roberta Lewandowskiego. A jak orzekli arbitrzy, Polak znajdował się na pozycji spalonej.
Co do werdyktu pojawiły się jednak poważne wątpliwości. W momencie podania od Fermina Lopeza pięta Lewandowskiego miała być dalej niż pięta Robina Le Normanda. Tak przynajmniej wynika z linii, jaką w trakcie transmisji pokazano na powtórkach. Problem w tym, że zaczęto ją kwestionować.
Jak poinformowało na portalu X El Partidazo de COPE, system automatycznego wykrywania spalonego w tym wypadku nie zadziałał. Wszystko przez zbyt dużą liczbę zawodników skupionych blisko siebie. Z tego powodu hiszpańscy sędziowie ręcznie wyrysowali linię spalonego, a co za tym idzie, istnieje spore ryzyko błędu. A to dało części kibiców podstawy, by polemizować z decyzją o spalonym.
Na tym jednak nie koniec kontrowersji. Profil Barca Universal wylicza, także trzy inne sytuacje, w których Barcelona miała zostać skrzywdzona. Chodzi o brak czerwonych kartek dla Marcona Llorente i Giuliano Simeone za brutalne ataki na Fermina i Alejandro Balde. Obaj gracze Atletico pozostali jedynie z żółtymi kartkami. Z drugiej strony sędziowie tyle pobłażania nie mieli dla Erica Garcii. Stoper FC Barcelony wyleciał z boiska w 85. minucie za faul na Alexie Baenie.
Rewanż pomiędzy FC Barceloną a Atletico Madryt zaplanowany jest na 3 marca na Camp Nou. O drugie miejsce w finale Pucharu Króla rywalizują za to Athletic Bilbao i Real Sociedad. W pierwszym meczu było 1:0 dla Sociedad.