- Mam jeszcze trochę czasu, aby podjąć decyzję. Na dzień dzisiejszy nie wiem, gdzie chciałbym grać - mówił pod koniec grudnia w programie RymanowskiLive Robert Lewandowski. Od tamtej pory nic się nie zmieniło. Polski napastnik nadal nie składa jasnych deklaracji w kwestii dalszej przyszłości. A ponieważ jego kontrakt z FC Barceloną obowiązuje tylko do końca czerwca, klub już teraz aktywnie rozgląda się za jego następcą.
Tak sugeruje stacja ESPN. Jej zdaniem: "Barcelona zintensyfikowała poszukiwania napastnika, który zastąpi Roberta Lewandowskiego latem przyszłego roku". W grę mają wchodzić dwa nazwiska. Pierwszym jest oczywiście Julian Alvarez, o czym nie raz informowały hiszpańskie media. O Argentyńczyku najbardziej "marzy" prezes Joan Laporta.
Problemem mogą okazać się jednak kwestie finansowe. - Atletico ma zamiar zażądać za napastnika ponad 100 milionów euro, a o jego transfer będą rywalizować również inne duże europejskie kluby - twierdzi ESPN i podaje, że ofertę za Alvareza zamierza złożyć także londyński Arsenal. W tej sytuacji może wygrać tańsza alternatywa.
Za taką ma się opowiadać dyrektor sportowy FC Barcelony - Deco. Portugalczyk według ESPN proponuje ściągnąć Dusana Vlahovicia. Napastnikowi Juventusu - podobnie jak Lewandowskiemu - latem wygasa aktualna umowa i nadal jej nie przedłużył. Jeśli nic się w tej kwestii nie zmieni, to w lipcu będzie mógł odejść do dowolnego klubu za darmo. Barcelona mogłaby zatem skorzystać z okazji.
Jak przypomina stacja, FC Barcelona interesowała się Vlahoviciem jeszcze przed jego transferem do Juventusu w 2022 r. Obecnie Serb mierzy się z kontuzją przywodzicieli, dlatego pauzuje. Do lipca powinien jednak się wyleczyć. W trwającym sezonie w barwach Juventusu rozegrał w sumie 17 meczów, w których strzelił sześć goli - po trzy w Serie A i w Lidze Mistrzów.