Przyszłość Roberta Lewandowskiego nadal stoi pod znakiem zapytania. Kapitan polskiej kadry jest już znacznie bliżej niż dalej końca kariery, przy czym z pewnością nie nastąpi to już po bieżącym sezonie. Napastnik Barcelony będzie kontynuował grę, ale nie wiadomo jeszcze, czy w Katalonii. Sprawa jego kontraktu pozostaje nierozwiązana i pojawiają się w niej różne doniesienia. Jedne dot. pozostania w obecnym klubie, inne o przenosinach np. do Arabii Saudyjskiej. Bardzo możliwe, że klub, w którym zagra w następnym sezonie, będzie już jego ostatnią drużyną.
A jakie plany na sportową emeryturę ma Lewandowski? Kilka miesięcy temu w rozmowie z "Faktem" sam Robert podkreślał, że pierwsze lata po odwieszeniu przez niego butów na kołek nie będą związane raczej z piłką. Bardziej z życiem rodzinnym. Z pewnością nie planuje być też trenerem, choć ogólnego powrotu do futbolu absolutnie nie wykluczył. Teraz z kolei co nieco w tej sprawie zdradziła jego żona Anna Lewandowska. W rozmowie z magazynem "Twój Styl" ujawniła, co obiecał jej mąż.
- Nasze kalendarze są ułożone pod mecze Roberta i szkołę Klary. Jestem trzecia w kolejce, będę czwarta, kiedy do szkoły pójdzie Laura. Na wakacje wyjeżdżamy, gdy mogą mąż i starsza córka. Jeśli mam wtedy obowiązki zawodowe, zostawiam ich na parę dni, robię, co muszę, i wracam odpoczywać. Robert zadeklarował, że gdy skończy karierę, zajmie się w wakacje dziećmi, a ja będę realizowała swoje projekty. Powiedziałam ze śmiechem, że nie chcę czekać, aż przestanie grać, żeby spełniać marzenia. I tak wszystko układam, żebym już teraz mogła to robić - powiedziała Lewandowska.
Jej słowa zostały zauważone także w Hiszpanii. Cytuje ją choćby kataloński dziennik "Sport". Lewandowska podkreśliła też różnice między mieszkaniem w Katalonii, a tym, co było codziennością wcześniej w Monachium. - To zmiana o 180 stopni. Monachium to ordnung, chłód i zdystansowani ludzie. Barcelona? Mañana, słońce i serdeczni, otwarci, spontaniczni mieszkańcy - oceniła żona Roberta Lewandowskiego.