Była 70. minuta meczu. Barcelona atakowała, była lepsza, oddała do tej pory 19 strzałów, ale nie potrafiła zdobyć gola i przegrywała 0:1. Właśnie wtedy z prawej strony dośrodkował Lamine Yamal, a wprowadzony siedem minut wcześniej Marcus Rashford strzałem głową z czterech metrów wyrównał. Odpowiedź gospodarzy była natychmiastowa. Joan Garcia obronił strzał Carlosa Solera, ale przy dobitce Guedesa nie miał szans i Real Sociedad prowadził 2:1.
Od początku meczu wiele się działo. Po zaledwie 25 sekundach gospodarze zdobyli gola, ale nie został on uznany z powodu spalonego. W siódmej minucie już druga bramka nie została uznana!
Tym razem po trafieniu Fermina Lópeza, bo Dani Olmo faulował w tej akcji Kubo. W 21. minucie po raz trzeci piłka wpadła do siatki! Tym razem trafił de Jong, ale był na spalonym.
120 sekund później świetną okazję zmarnował Olmo. Po podaniu od Yamala fatalnie przestrzelił z pierwszej piłki z ośmiu metrów i posłał piłkę nad poprzeczką.
W 27. minucie bramkarza gospodarzy pokonał Yamal, ale sędzia boczny odgwizdał spalonego. Wydawało się, że już czwarty gol w meczu nie zostanie uznany! Po analizie VAR rzeczywiście tak się też stało.
W 32. minucie wszystko było już w porządku po tym, jak piłka wylądowała w siatce. Z prawej strony dośrodkował Goncalo Guedes, a Mikel Oyarzabal strzałem z woleja z pięciu metrów w krótki róg pokonał Garcię. FC Barcelona przegrywała 0:1, choć była zespołem dużo lepszym. W doliczonym czasie gry sędzia główny Jesus Gil Manzano odgwizdał dla gości rzut karny po faulu na Yamalu, ale za chwilę musiał odwołać swoją decyzję, bo okazało się, że był spalony.
- Barcelona rozgrywa jedną z najlepszych połówek w tym sezonie, ale miała sporego pecha do spalonych. Była dużo lepsza, ale jej gole były anulowane przez spalone i karny też - mówił w przerwie komentator Canal+Sport.
Po zaledwie 120 sekundach drugiej połowy Olmo trafił w słupek! Hansi Flick nie mógł uwierzyć, że jego zespół wciąż nie zdobył gola w tym meczu. Chwilę później Remiro kapitalnie obronił strzał Olmo z ośmiu metrów. Dla bramkarza gospodarzy była to już szósta skuteczna parada w meczu.
W 62. minucie na boisku pojawił się Robert Lewandowski. Po pięciu minutach mógł cieszyć się z gola. Yamal dośrodkował z prawej strony, a reprezentant Polski strzelił głową z sześciu metrów, ale Remiro kapitalną paradą odbił piłkę na poprzeczkę. A potem padły dwa gole, które opisaliśmy na początek tekstu.
W 93. minucie Rashford strzałem bezpośrednio z rzutu rożnego trafił w słupek. W dziewiątej minucie doliczonego czasu gry Lewandowski strzelał z ośmiu metrów, ale trafił w obrońcę, a była to ostatnia szansa gości na wyrównanie!
FC Barcelona nie wygrała zatem 11. meczu z rzędu we wszystkich rozgrywkach (La Liga, Puchar Króla i Superpuchar Hiszpanii) i 10. z rzędu w La Lidze! I to mimo faktu, że oddała aż 25 strzałów (rywale 8).
Zobacz także: Włosi już znają przyszłość Milika. Juventus podjął decyzję
Drużyna trenera Hansiego Flicka po tej porażce ma po 20 kolejkach już tylko punkt przewagi nad Realem Madryt. W następnej kolejce zagra u siebie z Realem Oviedo (25 stycznia, godz. 16.15).