FC Barcelona po wielkich męczarniach ograła 2:0 trzecioligowca z Guadalajary. Ale nie tylko dość kiepski styl wygranej poruszył hiszpańskie media. Przed samym spotkaniem doszło do (kontrolowanego) nieporozumienia odnośnie obsady bramki gości w tym pojedynku. Ostatecznie wystąpił Marc-Andre ter Stegen, choć wcześniej media informowały, że na plac gry wyjdzie Wojciech Szczęsny.
Kto przekazuje informacje dziennikarzom?
Jak się okazuje, była to celowa zagrywka trenera Hansiego Flicka. Chodziło o sprawdzenie, kto wynosi informacje z szatni Barcelony. Czy "kret" został zdemaskowany? Początkowo wszystkie tropy kierowano w stronę ter Stegena. Okazuje się jednak, że rozwikłanie zagadki nie jest takie oczywiste.
"Barcelona podkreśla, że niemiecki trener niejednokrotnie spotykał się z sytuacjami podobnymi do tej w Guadalajarze. Przecieki zawsze były częścią futbolu i menedżer Barcelony nie zamierza zmieniać swojego podejścia. Spotyka się, tak jak do tej pory, ze swoim sztabem, aby ogłaszać, kto zagra w kolejnym meczu. To się nie zmieni, mimo że kreta złapano" - można przeczytać w tekście Gerarda Boady z cronicaglobal.elespanol.com o tytule "Kret w szatni Barcelony złapany: Flick akceptuje rzeczywistość i unika konfliktu z Ter Stegenem".
Bardzo możliwe zatem, że to jeden z członków sztabu Flicka przekazuje informacje do mediów. A więc ter Stegen jest bez winy? - To nie zawodnik rozmawiał z dziennikarzami, pomimo krążących w mediach społecznościowych plotek, że winę ponosi kapitan Barcelony. 60-letni trener wyjaśnił sytuację niemieckiemu bramkarzowi. Wystawił go w pierwszym składzie w Guadalajarze, aby ten mógł udowodnić, że wraca na dobre, ponieważ zasługuje na grę jako jeden z liderów szatni - czytamy dalej.
Nie zmienia to faktu, że dni Marca-Andre ter Stegena w stolicy Katalonii są policzone. Niemiec najpewniej w zimowym okienku transferowym opuści zespół Hansiego Flicka. Być może zostanie wypożyczony do Premier League (zainteresowana ma być Aston Villa), albo zostanie w Hiszpanii. Według pogłosek sprowadzić Niemca do siebie chce Girona.
3 stycznia FC Barcelonę czeka derbowy pojedynek ligowy z Espanyolem, a już cztery dni później zespół Wojciecha Szczęsnego i Roberta Lewandowskiego zmierzy się w półfinale Superpucharu Hiszpanii z ekipą Athletic Bilbao.