- Nikt ze mną jeszcze nie rozmawiał. Wiem jednak, że w przyszłym sezonie będę w Barcelonie. Barcelona to jeden z największych klubów, konkurencja jest normalna. Dla mnie sytuacja się jednak nie zmieni. Naprawdę nie mogę się doczekać następnego sezonu - powiedział Marc-Andre ter Stegen o swojej przyszłości w FC Barcelonie.
Ciągle nie wiadomo, jak będzie wyglądała sytuacja bramkarzy w FC Barcelonie. Przyjdzie Joan Garcia? Odejdzie czy przedłuży umowę Wojciech Szczęsny? Co ostatecznie stanie się z ter Stegenem? A kataloński "Sport" w poniedziałek ogłasza: "Bramka Barcelony ma swojego właściciela: ter Stegena nie wolno ruszać".
Zobacz też: Barcelona przekroczyła granice. Lewandowski zdystansowany
"Trudno zrozumieć, dlaczego zaczynamy mówić o zastępstwie. Coraz częściej mówi się o Joanie Garcii jako o potencjalnym konkurencie lub następcy ter Stegena. Cokolwiek się stanie, nie będzie mu łatwo i jeśli trafi do Blaugrany, będzie musiał na to zapracować. Ale mówienie o uldze jest bolesne. Ponieważ poza szacunkiem dla wschodzących talentów, kwestionowana jest tu pamięć. Czy tak szybko zapominasz, kto przez ponad dekadę bronił tej bramki?" - pisał David Boti, dodając, że w Barcelonie "nie ma nikogo innego z jego cichym przywództwem, jego zrozumieniem gry, jego hierarchią. Bo kiedy drużyna się chwieje, on pozostaje nieugięty".
W podsumowaniu artykułu dziennikarz stwierdził, że kwestia bramkarza nie jest jednym z problemów, które musi rozwiązać Barcelona przed nowym sezonem. "Ter Stegen pozostaje bramkarzem na dziś. I zasługuje na to, aby tak pozostało w przyszłości" - zakończono.