Real Madryt zaliczył bolesną porażkę 1:5 w dwumeczu z Arsenalem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Drużyna ze stolicy Hiszpanii ma więc szansę na wygranie tylko dwóch trofeów, z czego triumf w LaLiga też nie należy do najłatwiejszych zadań. Wiele wskazuje na to, że ostatnie wyniki zaważyły na posadzie Carlo Ancelottiego.
Już przed rewanżem z Arsenalem hiszpańskie media informowały, że dni Ancelottiego w Madrycie są policzone. Jedynymi szansami na uratowanie przez niego pracy miały być odwrócenie losów w Lidze Mistrzów lub wygranie LaLiga. Już wiadomo, że pierwsza z tych kwestii nie zostanie spełniona.
W takim wypadku Ancelotti ma naprawdę pożegnać się z klubem i to już za kilka dni. Sky Sports News poinformowało, że włoski szkoleniowiec nie wytrzyma do końca sezonu i zostanie zwolniony z Realu Madryt jeszcze w kwietniu. "Prawdopodobnie opuści klub po finale Pucharu Króla, który odbędzie się 26 kwietnia" - czytamy w doniesieniach.
Real zdecydował się więc nie żegnać z trenerem przed ważnym spotkaniem, ale nie zamierza też tracić czasu i zwalniać go dopiero po zakończeniu rozgrywek LaLiga. Przed zespołem z Madrytu jest jeszcze udział w Klubowych Mistrzostwach Świata i najwyraźniej poprowadzi go inny szkoleniowiec, który będzie miał czas odmienić sposób gry w ostatnich tygodniach ligi.
Ancelotti po odejściu ma chcieć przejąć reprezentację Brazylii i według źródła faktycznie zrobi to jeszcze przed latem. A kto go zastąpi? W Hiszpanii pojawiły się wieści, że specjalnie dla klubu z Madrytu na ławkę trenerską mógłby wrócić Juergen Klopp. To jednak tylko doniesienia i nic pewnego.
Real w finale Pucharu Króla zmierzy się z FC Barceloną. Spotkanie zaplanowane na 26 kwietnia odbędzie się w Sewilli i jeśli faktycznie będzie ostatnim dla Ancelottiego, to może on pożegnać się zdobyciem tytułu.