Dla FC Barcelony mecz z Leganes przez długi czas nie przypominał niczego przyjemnego. W pierwszej połowie to nawet rywale byli lepsi, a gdyby nie znakomita interwencja Wojciecha Szczęsnego z 12. minuty przy strzale Adrii Altimiry, to "Ogórki" schodziłyby na przerwę prowadząc. Taki stan rzeczy odbił się na ocenach, które w przerwie otrzymali obaj Polacy. Szczęsny został doceniony za ratunek, a Robert Lewandowski zyskał miano "Odłączonego", jako że był kompletnie niewidoczny.
Nasz napastnik do przerwy nie wyglądał na kogoś, kto zaraz może strzelić bramkę nr 100 w barwach Barcelony. Bezsprzecznie zrobiłby to w 48. minucie, ale uprzedził go Jorge Saenz, który interweniował tak, że wpakował piłkę do własnej bramki. Powiedzenie, że Polak strzelił gola presją psychiczną na rywala, byłoby tu grubą przesadą. Za to w 63. minucie w niezłej sytuacji źle uderzył piłkę głową. Cztery minuty później nie było go już na boisku, gdyż zmienił go Ferran Torres.
Pomeczowe oceny naszego reprezentanta też za wiele się nie zmieniły względem tych w przerwie meczu. Dziennik "Sport" utrzymał mu tytuł "Odłączonego". - Po przerwie też był niewidoczny. Jeden strzał głową po podaniu Raphinhi i tyle. Nie zdołał strzelić gola nr 100 w koszulce Barcelony - czytamy. Lewandowski skończył mecz z oceną "6", czyli taką, jak prawie połowa zespołu.
Z kolei "Mundo Deportivo" nazywa go "poświęconym". - Walczył z obrońcami, próbował oddawać strzały, ale brakowało mu jakości i precyzji. Zmieniony przez Ferrana w 67. minucie - ocenili hiszpańscy dziennikarze.
Co do Wojciecha Szczęsnego, Polak skapitulował w 71. minucie, gdy szans nie dał mu głową Dani Raba. Jednak Barcelonę uratował ewidentny spalony. Poza tym golkiperowi brakowało pracy, bo choć Leganes starało się atakować, rzadko przekładało się to na celne strzały. Nie musiał się więc dodatkowo wysilać, by zachować czyste konto. "Sport" docenił go za interwencję z 12. minuty i krótko stwierdził, że poza tym Polak nie miał nic do roboty. Ocena "7" dla niego za ten mecz.