"Po 70 minutach Atletico Madryt miało dwa gole zapasu i było na dobrej drodze, by zostać pierwszą drużyną, która pokona FC Barcelonę w 2025 roku. Wtedy zespół Hansiego Flicka powiedział: sprawdzam! Zaczęło się od trafienia Roberta Lewandowskiego, a potem remontadę dopełnił Lamine Yamal, choć przy tym strzale był rykoszet. "Oni są niezniszczalni" - stwierdzili komentatorzy przy golu Yamala" - tak ostatni ligowy mecz FC Barcelony przed przerwą reprezentacyjną relacjonował dziennikarz Sport.pl Aleksander Bernard.
Jednym z bohaterów ostatnich tygodni w katalońskim klubie jest Wojciech Szczęsny, który przecież jeszcze kilka miesięcy temu odpoczywał na sportowej emeryturze. Po kontuzji ter Stegena podpisał jednak kontrakt z Barceloną, ostatecznie wygryzł ze składu Inakiego Penę i stał się ważnym elementem zespołu Hansiego Flicka.
Nic dziwnego, że wzbudza spore zainteresowanie kibiców. Wielu z nich marzy o autografie polskiego bramkarza lub wspólnym zdjęciu. To marzenie możliwe do zrealizowania. Będąc w Barcelonie fani często "polują" na piłkarzy przy ośrodku treningowym. Niektórzy z zawodników - w drodze do niego lub z niego - zatrzymują się dla kibiców. Opuszczają szybę w samochodzie, podpisują autografy i robią sobie selfie. Tak było w przypadku Szczęsnego, na którego autograf czekał znany YouTuber.
Ronaldo nie wytrzymał na konferencji prasowej. "Patrz mi w oczy"
Qesek, bo o nim mowa, prowadzi kanał o tej nazwie. Subskrybuje go ponad 850 tysięcy użytkowników, a w najnowszym filmie pokazał kulisy prób zdobycia autografów piłkarzy FC Barcelony. Jednym z tych, którzy zatrzymali się, by podpisać koszulkę, był Wojciech Szczęsny.
Na filmie widać, że bramkarz nie tylko podpisał trykot z własnym nazwiskiem, zrobił zdjęcie z fanem, ale także wdał się w krótką wymianę zdań. A wszystko to pomimo padającego deszczu. Całość można obejrzeć tutaj.
Kolejny mecz FC Barcelony już 27 marca. Będzie to zaległe spotkanie 27. kolejki La Liga. Trzy dni później Katalończycy zmierzą się z Gironą.