- Trafienie Roberta Lewandowskiego było bardzo ważne, bo pozwoliło nam wrócić do gry. Wtedy zaczęliśmy wierzyć, że możemy zmienić wynik - podkreślał Hansi Flick po meczu z Atletico Madryt. FC Barcelona nie radziła sobie najlepiej i do 72. minuty przegrywała 0:2. Wtedy kapitalnym przyjęciem i strzałem popisał się Polak i pozwolił drużynie złapać kontakt z rywalem. Kolejne minuty to był popis 36-latka i spółki, bo dokonali prawdziwej remontady. Wygrali 4:2. Było to 94. trafienie dla Lewandowskiego w barwach katalońskiego zespołu, dzięki któremu zrównał się w klasyfikacji wszech czasów z absolutnymi legendami klubu. A na tym nie koniec dobrych wieści.
Bramka w meczu z Atletico była 35. dla Polaka w tym sezonie. To zdecydowanie jego najlepsza kampania w Barcelonie. Wcześniej najlepszym wynikiem mógł pochwalić się w sezonie 2022/23, kiedy to zdobył 33 gole. Jednak dzięki niedzielnemu trafieniu nie tylko wyśrubował własny rekord, ale też powtórzył wyczyn największej legendy klubu, o czym pisze m.in. profil OptaJose na X.
Nikt nie zdobył 35 goli dla Barcelony w jednym sezonie od czasów... Leo Messiego. Argentyńczyk dokonał tego w sezonie 2020/21, a więc w swoim ostatnim w barwach klubu ze stolicy Katalonii. Teraz Lewandowski również osiągnął tę magiczną barierę, ale do ostatecznego dorobku, który we wspomnianym sezonie wywalczył Messi, jeszcze trochę brakuje. W kampanii 2020/21 trafił do siatki rywali 38-krotnie.
Nie ma jednak wątpliwości, że Lewandowski jest w stanie zdobyć tyle goli, a nawet i więcej. W końcu do zakończenia rywalizacji pozostało mu jeszcze minimum 14 spotkań, a w przypadku kolejnych awansów w Pucharze Króla czy Lidze Mistrzów, może to być 18 meczów.
Zobacz też: Oto "diagnoza Szczęsnego". Hiszpanie ogłaszają wszem wobec.
- Jak tylko strzeliliśmy pierwszego gola, porozmawialiśmy między sobą i powiedzieliśmy sobie: "No chłopaki, mamy szansę, musimy strzelić drugiego gola i wygrać mecz". Jesteśmy bardzo szczęśliwi. To dla nas bardzo ważne zwycięstwo, które może mieć duży wpływ na naszą przyszłość w lidze. Musimy kontynuować dobrą grę w nadchodzących meczach. Myślę, że sposób, w jaki graliśmy w drugiej połowie, w której strzeliliśmy cztery gole, zasługuje na uznanie - podkreślał Lewandowski po ostatnim gwizdku z Atletico.
Dzięki temu triumfowi Barcelona utrzymała pierwsze miejsce w lidze. Ma 60 punktów na koncie, a więc tyle samo, co Real Madryt, ale o jedno spotkanie rozegrane mniej. Warto też podkreślić, że w 2025 roku drużyna Flicka w żadnych rozgrywkach smaku porażki jeszcze nie zaznała.