Vitor Roque w Barcelonie rozegrał tylko 16 spotkań, w których strzelił dwa gole. W Realu Betis dołożył kolejne cztery trafienia w La Liga - potrzebował na nie aż 22 meczów. Brazylijski "następca Roberta Lewandowskiego" został oddany przez Barcelonę do Palmeirasu bez żalu. Tym bardziej że kataloński klub w zasadzie odzyskał pieniądze, które na niego wydał.
Być może Brazylijczyk odżyje w Palmeiras. Nie można tego wykluczyć, w sezonie poprzedzającym jego przejście do Barcelony zdobył łącznie 21 goli w 45 meczach. Roque już przywitał się z kibicami swojego nowego klubu. I od razu wzbudził kontrowersje. Wszystko przez to, że porównał nowy klub do Realu Betis, w którym dopiero grał na wypożyczeniu.
- W Betisie walczyliśmy o to, żeby awansować do Ligi Konferencji Europy. W Palmeiras walczy się o tytuły. To duża różnica - powiedział Roque podczas konferencji prasowej.
Ta wypowiedź nie spotkała się z uznaniem kibiców hiszpańskiego klubu. I nic dziwnego. Roque nie odwdzięczał się bramkami, choć w Betisie dostał wiele szans. Jego ostateczny dorobek to cztery gole i dwie asysty w La Liga oraz trzy bramki w Pucharze Króla. Jak na "następcę Lewandowskiego" to wynik niezbyt imponujący. Trzeba przyznać, że faktycznie nie było to klasowe zachowanie młodego piłkarza.
Roque już za kilka dni będzie mieć okazję do debiutu. We wtorek 11 marca Palmeiras zagra w półfinale Campeonato Paulista z Sao Paulo FC. To rozgrywki stanowe. Za to już 29 marca klub rozpocznie sezon brazylijskiej Serie A. W pierwszej kolejce dojdzie do hitowego starcia. Palmeiras zagra z Botafogo, czyli obecnym mistrzem kraju.