Nie milkną echa ostatniego pojedynku FC Barcelony z Benfiką Lizbona. Goście byli niezwykle groźni, ale na ich drodze stał Wojciech Szczęsny. W 22. minucie tego spotkania sytuacja Blaugrany mocno się skomplikowała, gdyż goście musieli grać w osłabieniu po czerwonej kartce dla Pau Cubarsiego. Mimo to podopieczni Hansiego Flicka dali radę wywieźć zwycięstwo 1:0 z trudnego terenu. Jedyne trafienie zanotował Raphinha, który skorzystał z błędu obrońcy i pokonał bramkarza rywali.
MVP tego spotkania został Pedri, ale to, co w bramce wyczyniał Wojciech Szczęsny, budziło podziw. Według statystyk serwisu "Opta" Polak obronił osiem strzałów, nie wpuszczając bramki, co jest rekordem dla bramkarza tego klubu w Champions League od sezonu 2003/04. - Zapytałem Pedriego, w jaki sport ja dzisiaj grałem, że nagroda MVP nie jest moja. Ale szczerze, dla dobra futbolu, niech bramkarze nie dostają statuetek za najlepszego zawodnika meczu, mi zdecydowanie wystarczy czyste konto - powiedział żartobliwie polski bramkarz.
- Szczęsny ratował nas dziś wiele razy. Przede wszystkim pamiętam jedną interwencję z pierwszych minut. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że mamy go w drużynie. Dam Szczęsnemu moje trofeum MVP, rozmawialiśmy o tym w szatni. Zasłużył na to - odpowiedział później Pedri w rozmowie z dziennikarzami.
Zobacz też: Dzieje się w Barcelonie! Ogłosili ws. kontraktu Szczęsnego
To spotkanie 1/8 finału Ligi Mistrzów przeanalizował także David Bernabeu z katalońskiego "Sportu". Publicysta nie szczędził ciepłych słów w kierunku polskiego bramkarza. - Drużyna może mieć bramkarza na najwyższym poziomie. Szczęsny przyszedł z emerytury, by uratować Barcelonę w Lidze Mistrzów. Zagrał imponujący mecz, wykonał osiem parad, niektóre z nich były niesamowite - stwierdził.
Odniósł się także do kontrowersyjnej decyzji Hansiego Flicka, który zrezygnował z Inakiego Penii na koszt Polaka oraz w mocnych słowach podsumował występ Pedriego. - Oczywiście Szczęsny jest bramkarzem doświadczonym i z osiągnięciami. Hansi Flick dokonał zaskakującego wyboru, którego wielu z nas nie rozumiało, bo Inaki Pena nie dał powodu, by go zmienić. To, co jednak zrobił, to pomyślał, niekoniecznie dłuższej perspektywie, ale pozwolił złapać mu rytm meczowy i to okazało się sukcesem, co Szczęsny udowodnił w meczu z Benficą - kontynuował.
- Szczęsny zdecydowanie był najlepszym zawodnikiem Barcelony razem z Pedrim. Jego występ również jest godny pochwały. Zagrał pier****** koncert. Barcelona ma najlepszego pomocnika na świecie - zakończył.