Real Madryt dopiero co ukończył Santiago Bernabeu, a już budowlańcy znów wkroczą na stadion i będą burzyć to, co niedawno zbudowali. I choć plany zakładały, że obiekt da szanse klubowi możliwość zarabiania pieniędzy poza meczami piłkarskimi, to okazało się, że na przeszkodzie stoi zbyt krótkie boisko.
Przebudowa Santiago Bernabeu miała dać Realowi Madryt nowy impuls do rozwoju. Stadion miał być nie tylko piłkarską areną, ale ważnym miejscem na mapie miasta, gdzie można spędzić czas nie tylko przez dwie godziny co dwa tygodnie. Dlatego taką wagę władze klubu przykładały do tego, by obiekt był wielofunkcyjny.
Niestety, już pierwsze koncerty na stadionie spowodowały masowe protesty okolicznych mieszkańców z powodu zbyt dużego hałasu. Pisaliśmy o tym na Sport.pl w grudniu.
Budowlańcy wkroczą na Santiago Bernabeu. Będą burzyć i budować od nowa
Prezydent klubu Florentino Perez bagatelizował problemy z koncertami, twierdząc, że nie są one wcale znaczące w budżecie klubu, bo dają tylko jeden procent przychodów. Tu jednak zaprzeczył sam sobie. Kto pamięta, jak klub ogłaszał przebudowę Santiago Bernabeu, ten wie, że właśnie wielofunkcyjność miała być ogromną zaletą stadionu, żeby klub mógł zarabiać na nim nie tylko przy okazji meczów Realu. Przecież właśnie po to klub zamontował niezwykle kosztowny system chowania murawy, na której grają piłkarze, by nie została ona zniszczona podczas licznych wydarzeń niepiłkarskich.
Jednak założenia projektu po raz kolejny nie wytrzymały zdarzenia z planami. Wkrótce ruszą nowe prace na Santiago Bernabeu. Mają związek z wydarzeniem, które odbędzie się na stadionie w październiku lub listopadzie podczas jednej z przerw ligowych zaplanowanych na mecze eliminacji mistrzostw świata. Wtedy w Madrycie odbędzie się mecz sezonu zasadniczego National Football League. Jeszcze nie wiadomo, który to będzie mecz. Wiadomo jednak, że oficjalnym gospodarzem meczu będzie Miami Dolphins.
Liga futbolu amerykańskiego z USA co roku rozgrywa mecze o punkty za granicą. Najpierw tylko w Londynie, ale z roku na rok przedsięwzięcie ma coraz większy rozmach. W 2025 roku tych meczów będzie aż osiem. Trzy odbędą w Londynie, a ich gospodarzami będą Cleveland Browns, Jacksonville Jaguars i New York Jets. Po jednym meczu będą gościć Berlin (Indianapolis Colts), Dublin (Pittsburgh Steelers), Melbourne (Los Angeles Rams) i Brazylia, gdzie stadion nie został jeszcze wybrany (Los Angeles Chargers).
Real od dawna starał się o mecze NFL
Real od dawna starał się o goszczenie meczów najbogatszej ligi świata, która przez międzynarodową ekspansję chce zwiększyć swoją popularność. Dla gospodarza takiego meczu to doskonała okazja na dodatkowy zarobek w okresie, gdy obiekt stoi pusty. Sama NFL do meczów poza USA dokłada. Z ekonomicznego punktu widzenia bardziej opłacałoby się jej rozgrywać wszystkie mecze w Stanach Zjednoczonych.
Jednak za rozgrywaniem meczów za granicą stoi plan długofalowy. W ten sposób liga chce poszerzyć znajomość swojej marki poza krajowym rynkiem, zwiększyć przychody z tzw. merchandisingu i zyskać nowych kibiców.
Real ma nadzieję, że zostanie domem Miami Dolphins na dłużej i że liga NFL na stałe zagości na jego obiekcie. Zresztą chyba nie decydowałby się na tak duże zmiany na Santiago Bernabeu, gdyby to miała być tylko jednorazowa impreza. NFL chce rozgrywać coraz więcej meczów za granicą.
"Drastyczne" zmiany na Santiago Bernabeu
Internetowy dziennik "AS" zmiany na Santiago Bernabeu związane z rozgrywaniem meczów NFL nazwał "drastycznymi". Całkowicie muszą zostać zburzone szatnie. Zostały one dostosowane do drużyn piłkarskich, a zespoły NFL liczą sobie po 53 zawodników, a do tego trzeba jeszcze doliczyć o wiele liczniejszy niż w przypadku piłki nożnej sztab szkoleniowy.
Problemem jest też boisko. Płyta do gry ma w Madrycie rozmiary 105 x 68 metrów. W NFL gra się na dłuższych, ale węższych boiskach: 110 na 49 metrów. W związku z tym Real musi usunąć kilka rzędów krzesełek. Ta zmiana jest o tyle dziwna, że co najmniej od 2021 roku mówiło się, że Madryt będzie zabiegał o organizację meczów NFL na Santiago Bernabeu. Mimo to w trakcie przebudowy nie uwzględniono wymagań, jakie niesie ze sobą organizacja meczów futbolu amerykańskiego.
Dostosowanie do meczów NFL to niejedyne zmiany, które zajdą na Santiago Bernabeu. Klub przeprowadzi również prace, które mają tak wygłuszyć obiekt, by hałas w czasie koncertów nie przekraczał dopuszczalnych norm i by okoliczni mieszkańcy nie mieli powodów do kolejnych protestów. Koszt tych prac wyceniono na 11 mln euro.