Robert Lewandowski jest jednym z najbardziej utalentowanych piłkarzy w historii, ale w CV brakuje mu jednej cennej nagrody - Złotej Piłki. Był bliski wywalczenia jej w 2020 roku, ale wówczas odwołano plebiscyt z powodu pandemii. Rok później również był jednym z kandydatów, ale statuetkę sprzed nosa sprzątnął mu Leo Messi. Twierdzono wówczas, że Argentyńczyk wygrał niezasłużenie.
- To, że on teraz strzelił jedną-dwie bramki, to nikt tego nie liczy. Natomiast trzeba patrzeć, co dalej zrobi Barcelona. Bo jeżeli Barcelona niczego specjalnego nie ugra w Champions League, nie wygra mistrzostwa Hiszpanii, to wydaje mi się, że to będzie za mało. (...) Ja myślę, że ten czas, kiedy Robert mógł wygrać Złotą Piłkę, już dla niego minął, natomiast może cały czas mieć własną satysfakcję, wygrywać i strzelać jak najwięcej, bo to mu zostanie zapamiętane - podkreślał Zbigniew Boniek w listopadowej rozmowie z TVP Sport. Ale czy faktycznie Polak nie ma już szans na tę statuetkę?
W tym sezonie Lewandowski spisuje się kapitalnie. Na koncie ma 33 gole. Tym samym wyrównał osiągnięcie z najlepszej kampanii w Barcelonie, a mamy dopiero luty. Niemal pewne jest, że wyśrubuje rekord. I wiele osób wskazuje, że jest on jednym z kandydatów do Złotej Piłki.
Podobnie uważa dziennik "Marca". Redakcja umieściła go w gronie 10 faworytów, a pozycja może nieco dziwić. Jak wiemy madrycki dziennik więcej uwagi poświęca Realowi Madryt i jest też do niego nieco przychylniej nastawiony. A jednak umieścił w klasyfikacji piłkarza Barcelony wyżej m.in. od... Viniciusa Juniora.
Lewandowski znalazł się na szóstym miejscu w tym zestawieniu, tuż przed Brazylijczykiem. "To kolejny zawodnik Barcelony, który jest w walce. Polak nie znalazł się w gronie nominowanych w minionej edycji i zamierza się zrehabilitować" - pisali dziennikarze, wyliczając osiągnięcia Lewandowskiego w tym sezonie i jego liczbę bramek. "To statystyki typowe dla znakomitego napastnika" - dodali.
"W sytuacji, gdy jego bramki przełożą się na kolejne tytuły, poza wywalczonym już Superpucharem Hiszpanii, z pewnością będzie miał duże szanse, by sięgnąć po Złotą Piłkę. Tylko by to zrobić, będzie musiał znów się postarać. Dlaczego? W ostatnich tygodniach jego skuteczność ofensywna nieco spadła" - czytamy.
Zobacz też: Niemcy nie wybaczyli Kloppowi. Upokorzyli go. Poszło w świat.
Za plecami Polaka znalazł się nie tylko Vinicius, ale i m.in. kolega z drużyny Lamine Yamal. Zdaniem "Marki" na ten moment większe szanse na to trofeum od 36-latka ma inny zawodnik Barcelony - Raphinha. "W tym sezonie jest najważniejszym graczem Katalończyków ze względu na wkład i niesamowitą regularność" - czytamy. Faworytem numer jeden pozostaje Mohamed Salah.
O tym, kto ostatecznie będzie górą w plebiscycie, przekonamy się za kilka miesięcy. Ostatnio statuetkę zgarnął Rodri z Manchesteru City, co spotkało się z dość dużymi kontrowersjami. Drugie miejsce zajął Vinicius Junior, ale zdaniem wielu Brazylijczyk został oszukany i to jemu należała się nagroda. Real nawet zbojkotował galę i nie pojawił się w Paryżu.