21 grudnia 2024 roku - wtedy to FC Barcelona poniosła ostatnią porażkę w obecnym sezonie. Wówczas po golu Alexandra Sorlotha w szóstej minucie doliczonego czasu gry triumfowało Atletico Madryt (2:1). I we wtorkowy wieczór piłkarze Diego Simeone mieli okazję, by ponownie pokonać rywali i zakończyć ich wspaniałą serię. Początek wskazywał, że tak właśnie może się stać. Całkowicie zdominowali rywala, już po sześciu minutach prowadzili 2:0, ale później to Katalończycy przejęli inicjatywę. Strzelili cztery gole i dopiero w końcówce Atletico ruszyło do boju i wyrównało 4:4. Po meczu sporo mówi się o absolutnie szalonym przebiegu rywalizacji, a także o szkoleniowcu madryckiej ekipy, który dość mocno zaskoczył kibiców.
Jak to Simeone ma w zwyczaju, tak i we wtorek szalał przy linii bocznej boiska. Emocjonował się grą i w specyficzny dla siebie sposób cieszył się z trafień, szczególnie tych z końcówki meczu. Wymachiwał rękoma i głośno krzyczał. Ale to nie to zachowanie Argentyńczyka przykuło uwagę.
Zaskoczenie pojawiło się już po wejściu Simeone na murawę. Był bowiem ubrany w dość niecodzienny dla siebie strój. Postawił na... dresy. Od razu w mediach rozpoczęły się spekulacje, dlaczego trener zdecydował się na taki ruch. W końcu zazwyczaj stawia na elegancki garnitur. Sugerowano, że w ten sposób chce zlekceważyć rywala. Nic bardziej mylnego.
Tajemnicę stroju Simeone zdradził Antonio Ruiz z Cadena COPE. W programie "El Partidazo" przyznał, że miało to związek z pewnym rytuałem. We wszystkich dotychczasowych meczach Pucharu Króla w tym sezonie Argentyńczyk zakładał dresy. Tym razem postąpił identycznie. Wówczas wygrywał i teraz także porażki nie poniósł. Rzekomo Simeone jest bardzo przesądną osobą.
"Diego decyduje często pod wpływem emocji, ale i też ma przekonanie, że pewne gesty mogą wpłynąć na wynik spotkania. Dlatego kontynuuje tradycję noszenia dresu podczas rozgrywek Pucharu Króla. To wyraz szacunku, a także wiary" - czytamy na stronie cope.es.
O owym szacunku, ale do rywali, pisało "Mundo Deportivo". "Dzisiejszy wybór Simeone był właśnie wyrazem szacunku dla poprzednich drużyn, z którymi się mierzył. Ubranie garnituru oznaczałoby odróżnienie tamtych zespołów od FC Barcelony" - czytamy.
Zobacz też: Nastała 67. minuta meczu Barcelony. Szczęsny zadziwił pół Hiszpanii.
Można się spodziewać, że na dresy Simeone postawi też w rewanżu. Ten odbędzie się dopiero 2 kwietnia na stadionie Atletico. Wcześniej madrycka ekipa zmierzy się z Barceloną, ale w La Liga (16 marca). Przed drużyną Simeone niezwykle napięty czas, bo w najbliższych dniach czeka ją nie tylko rywalizacja ligowa, ale i w Lidze Mistrzów. W 1/8 finału trafiła na Real Madryt. Dwukrotnie dojdzie więc do derbów stolicy Hiszpanii.